Antoine Court de Gébelin i egipski mit tarota
Egipski mit tarota nie wyrósł z żadnej tajnej tradycji, lecz z oświeceniowego programu Antoine'a Court de Gébelina, który w ósmym tomie Le Monde primitif (1781) odczytał zwykłą talię do gry jako zabytek pierwotnego języka alegorii, zanim ktokolwiek umiał czytać hieroglify.

Syn pastora z Pustyni
Antoine Court de Gébelin był synem Antoine'a Courta, kaznodziei, który po odwołaniu edyktu nantejskiego odbudowywał we Francji podziemny Kościół reformowany, tak zwany Kościół Pustyni. Data urodzenia syna jest podawana różnie, najczęściej jako 1725 rok. Dorastał w Lozannie, gdzie jego ojciec prowadził seminarium dla pastorów działających nielegalnie we Francji, i sam został wyświęcony na duchownego. Około 1763 roku przeniósł się do Paryża i poświęcił się dwóm sprawom: obronie praw protestantów francuskich, pozbawionych wówczas statusu prawnego, oraz wielkiemu projektowi uczonemu. Zmarł w Paryżu 10 maja 1784 roku; był zwolennikiem Franza Antona Mesmera i opisywał wcześniej swoje uzdrowienie magnetyzmem zwierzęcym, więc jego śmierć posłużyła przeciwnikom mesmeryzmu za argument.
Projekt ten nosił tytuł Le Monde primitif analysé et comparé avec le monde moderne i ukazywał się w dziewięciu tomach w latach 1773–1782. Wydawany był w subskrypcji, a lista subskrybentów obejmowała arystokrację, duchownych i uczonych. Court de Gébelin należał do loży Les Neuf Sœurs, najbardziej intelektualnej loży masońskiej Paryża, do której należeli Benjamin Franklin i do której w 1778 roku przyjęto Woltera. Jego zainteresowania tarotem nie należy jednak wyprowadzać z rytuałów masońskich, jak czasem się robi. Wynikały one z logiki samego Monde primitif.
Program pierwotnego świata
Teza Court de Gébelina była śmiała i typowa dla swojej epoki. Wszystkie języki, mitologie, kalendarze i obyczaje ludzkości miały pochodzić od jednej pierwotnej cywilizacji, której wiedza została zapisana w alegoriach. Mity greckie nie są w tym ujęciu baśniami, lecz zakodowanym opisem rolnictwa, astronomii i porządku społecznego. Herkules z jego dwunastoma pracami jest symbolem słońca i roku rolniczego. Słowa wszystkich języków dają się sprowadzić do kilku pierwotnych rdzeni, które oddają podstawowe wrażenia zmysłowe. Tomy drugi i trzeci, o gramatyce uniwersalnej (1774) oraz o pochodzeniu języka i pisma (1775), rozwijają tę tezę na materiale językowym, a dalsze tomy na materiale mitologicznym i historycznym.
W tym projekcie Egipt pełnił szczególną rolę. Uchodził za najstarszą zachowaną cywilizację, a jego hieroglify, których nikt nie umiał odczytać, wydawały się doskonałym przykładem pisma alegorycznego. W kulturze XVIII wieku istniała już silna tradycja egiptomańska: od Atanazego Kirchera, który w XVII wieku stworzył fantastyczne tłumaczenia hieroglifów, przez powieść Sethos Jeana Terrassona (1731), do masońskich wyobrażeń o egipskich misteriach. Court de Gébelin włączył się w ten nurt, ale nadał mu charakter metodologiczny: jeśli prawda pierwotna była zapisana w obrazach, to należy szukać obrazów, które przetrwały, nawet jeśli nikt nie zna już ich sensu.
Szczególnie ważny był dla niego William Warburton, angielski biskup, który w The Divine Legation of Moses (1737–1741) przedstawił teorię rozwoju pisma od obrazów przez symbole do liter. Fragment o hieroglifach przełożono na francuski w 1744 roku i stał się jednym z ulubionych tekstów francuskich filozofów; korzystał z niego między innymi Condillac. Warburton twierdził, że hieroglify były pierwotnie pismem praktycznym, a dopiero kapłani uczynili z nich tajny kod. Court de Gébelin przyjął z tej teorii tylko część: obrazy jako najstarszą formę zapisu wiedzy. Pominął natomiast to, co u Warburtona najbardziej trzeźwe, czyli przekonanie, że tajemniczość hieroglifów była wtórna wobec ich użytkowej funkcji.
Kwadrans przy karcianym stoliku
Ósmy tom, wydany w 1781 roku, zawiera rozprawę Du Jeu des Tarots. Court de Gébelin opowiada w niej, jak został zaproszony do pewnej damy, w tekście oznaczonej inicjałami, i zastał towarzystwo przy grze w tarota. Karty były mu dotąd nieznane, bo w Paryżu tej gry niemal nie uprawiano, choć była popularna w Szwajcarii, Alzacji i na południu. Według jego relacji w ciągu kwadransa rozpoznał w talii egipską księgę, ocalałą z pożaru bibliotek i ukrytą przed niewtajemniczonymi pod postacią gry.
Uzasadnienie tego rozpoznania opierało się na etymologii i ikonografii. Słowo „tarot” miało pochodzić z rzekomego egipskiego tar, „droga”, i ro lub rog, „król, królewski”, a więc oznaczać „drogę królewską”. Dwadzieścia dwa atuty odpowiadały dwudziestu dwóm literom alfabetu hebrajskiego, który Court de Gébelin uważał za pochodny od egipskiego. Cztery kolory odpowiadały czterem stanom społeczeństwa egipskiego: miecze szlachcie wojskowej, kielichy kapłaństwu, buławy rolnikom, monety kupcom. Liczba siedem, występująca w budowie talii, wskazywała na egipską świętą liczbę.
Najbardziej znamienne są jednak reinterpretacje poszczególnych kart. Papież stał się w jego lekturze arcykapłanem, a Papieżyca arcykapłanką. Rydwan przedstawiał Ozyrysa triumfującego, Gwiazda – Syriusza, gwiazdę Izydy zwiastującą wylew Nilu. Wisielca uznał za błąd kartowników: postać miała pierwotnie stać prosto z jedną nogą uniesioną i oznaczać Roztropność, czwartą cnotę kardynalną brakującą wśród atutów, obok Sprawiedliwości, Mocy i Umiarkowania. Ilustracje dołączone do tomu przedstawiają karty z jego poprawkami, a więc nie dokumentują istniejącej talii, lecz wyobrażony prototyp. Ten szczegół jest kluczowy dla zrozumienia całej konstrukcji: Court de Gébelin nie odkrywał egipskiego tarota, lecz go rysował.
Osobne miejsce zajmuje w tej lekturze Głupiec, karta bez numeru, którą Court de Gébelin oznaczył zerem i uznał za obraz ludzkiego szaleństwa, pozostającego poza porządkiem liczb, bo pozbawionego rozumu. Nadanie jej zera było nowością: w grze Głupiec pełnił funkcję wymówki, którą można było zagrać zamiast karty do koloru, i nie zajmował miejsca w szeregu atutów. Od tej pory pytanie, gdzie należy umieścić zero, miało towarzyszyć okultystom przez całe następne stulecie.
W tym samym tomie wydrukowano drugą rozprawę, autorstwa osoby oznaczonej jako „M. le C. de M.”, czyli hrabiego de Mellet, który rozwijał wątek wróżebny i inaczej przyporządkowywał litery hebrajskie; jego wkładowi poświęcony jest osobny esej.
Rozprawa nie wywołała przełomu w świecie uczonych. Etymologie Court de Gébelina budziły zastrzeżenia już u współczesnych, a tom o tarocie był w jego wielkim dziele jednym z wielu, bynajmniej nie najważniejszym. Prawdziwe znaczenie zyskał gdzie indziej: wśród praktyków kart, którzy znaleźli w nim autorytet dla zajęcia uważanego dotąd za plebejskie. Wróżenie z kart istniało już wcześniej, ale dopiero po 1781 roku mogło się powoływać na starożytną mądrość i na uczonego członka paryskich akademii.
Hieroglify, które przemówiły za późno
Teza Court de Gébelina od początku opierała się na niczym. Nie znał on ani jednego egipskiego tekstu, ani historii kart we Włoszech, ani ich właściwych nazw. Słowo „tarot” jest francuską formą włoskiego tarocchi, terminu używanego od początku XVI wieku na określenie gry znanej wcześniej jako trionfi. Najstarsze zachowane talie z dworów Mediolanu i Ferrary pochodzą z połowy XV wieku i przedstawiają motywy chrześcijańskie i dworskie: cnoty, triumfy Petrarki, papieża i cesarza, Sąd Ostateczny. Nic w nich nie wskazuje na Egipt.
Jednak w 1781 roku nikt nie mógł tego wykazać. Archiwa dworskie nie były opracowane, historia kart do gry dopiero się rodziła, a hieroglifów nie umiano czytać. Przełom nastąpił w 1822 roku, gdy Jean-François Champollion ogłosił odczytanie pisma egipskiego na podstawie Kamienia z Rosetty. Okazało się, że hieroglify nie są alegorycznymi obrazami pojęć, lecz pismem zapisującym język, w dużej mierze fonetycznym. Ta jedna zmiana odebrała podstawę całej koncepcji Monde primitif: skoro Egipcjanie nie pisali alegoriami, ich „księga” nie mogła przetrwać jako talia obrazów.
Ale mit przeżył swoje źródło. Już w latach osiemdziesiątych XVIII wieku Etteilla, paryski handlarz i kartomanta, wydał serię broszur o tarocie jako księdze Thota i zaprojektował „poprawioną” egipską talię do wróżenia, o czym traktują osobne eseje. W XIX wieku Éliphas Lévi połączył atuty z kabałą, Paul Christian nadał im nazwę „arkanów” i egipskie tytuły, a Papus w Tarot des Bohémiens (1889) przypisał przekazanie talii Cyganom, uważanym wówczas mylnie za potomków Egipcjan. Wszyscy ci autorzy przyjmowali egipskie pochodzenie jako punkt wyjścia, nie jako hipotezę do sprawdzenia.
Żaden z tych następców nie wrócił przy tym do pytania, które Court de Gébelin uważał za zasadnicze, czyli do porównawczej historii pierwotnej cywilizacji. Z jego wielkiego programu przetrwał tylko rozdział o kartach, oderwany od reszty i przekształcony w samodzielną doktrynę, której autor by zapewne nie rozpoznał.
Mit jako zabytek oświecenia
Historyczną krytykę mitu przeprowadził w XX wieku Michael Dummett, którego pracom poświęcony jest osobny esej. Wykazał on, że wszystkie elementy okultystycznej legendy tarota pochodzą od Court de Gébelina i jego bezpośrednich następców, i że przed 1781 rokiem nikt nie łączył kart z Egiptem ani z ezoteryką. Ta konstatacja jest dziś przyjęta przez historyków niemal jednomyślnie.
Nie oznacza to jednak, że Court de Gébelin był oszustem czy fantastą w potocznym sensie. Był uczonym swojej epoki, który stosował jej metody: porównawczą etymologię, odczytywanie mitów jako alegorii, przekonanie o pierwotnej jedności ludzkości. Te same metody stosowali poważni uczeni – Charles-François Dupuis w Origine de tous les cultes (1795) wyprowadzał wszystkie religie z kultu astralnego. Court de Gébelin był w tym sensie typowy, a niezwykły był tylko przedmiot, który wybrał.
Jest też wymiar osobisty, rzadziej zauważany. Syn kaznodziei prześladowanego Kościoła poświęcił życie walce o tolerancję religijną, a jego wielkie dzieło opierało się na przekonaniu, że wszystkie religie są potomkami jednej prawdy. Obie sprawy łączyła ta sama intuicja: różnice między wyznaniami są wtórne wobec wspólnego źródła. Edykt tolerancyjny przywracający protestantom francuskim status cywilny wydano w 1787 roku, trzy lata po jego śmierci.
Egipski mit tarota jest więc zabytkiem oświecenia, a nie starożytności. Mówi o tym, jak XVIII wiek wyobrażał sobie pochodzenie mądrości, jak odczytywał obrazy, których nie rozumiał, i jak bardzo pragnął znaleźć w teraźniejszości ślady świata pierwotnego. Okultyści XIX i XX wieku przejęli od Court de Gébelina nie tyle Egipt, ile sposób patrzenia: przekonanie, że talia kart jest tekstem, który można czytać, a każdy szczegół obrazu kryje doktrynę. To przekonanie okazało się trwalsze od wszystkich jego etymologii.
