Determinatio Gersona i paryskie potępienie magii z 1398 roku
Dwadzieścia osiem artykułów ogłoszonych przez paryski Wydział Teologii we wrześniu 1398 roku, związanych z kanclerzem Jeanem Gersonem, potępiło przekonanie, że magia może służyć dobru albo przymuszać demony, i tym samym odebrało uczonej magii rytualnej jej najważniejsze argumenty obronne.

Uniwersytet wobec chorego króla
W sierpniu 1392 roku, podczas wyprawy przeciw księciu Bretanii, król Francji Karol VI doznał w lesie pod Le Mans pierwszego ataku szaleństwa: rzucił się z mieczem na własną świtę, zabijając kilku ludzi, zanim zdołano go obezwładnić. W następnych latach napady powtarzały się regularnie, przeplatane okresami jasności umysłu. Monarchia, która stała w środku wojny z Anglią i rywalizacji między książętami krwi, znalazła się w stanie przewlekłego kryzysu. Lekarze byli bezradni, a na dworze zaczęto szukać innych wyjaśnień i innych środków.
Kroniki z tych lat opisują korowód uzdrowicieli, którzy obiecywali przywrócić królowi zdrowie. Pojawił się wśród nich Arnaud Guillaume, który twierdził, że posiada księgę zwaną Smagorad, daną przez Boga Adamowi na pociechę po wygnaniu z raju, i że dzięki niej potrafi zapanować nad gwiazdami. Później dwaj augustianie, przedstawiający się jako znawcy sztuk tajemnych, przez dłuższy czas leczyli króla zaklęciami i miksturami, a po niepowodzeniu zostali w 1398 roku straceni w Paryżu. Jednocześnie krążyły oskarżenia, że choroba jest skutkiem uroku, a podejrzenia padały nawet na Valentinę Visconti, księżną Orleanu, której ród cieszył się w Italii reputacją ludzi obeznanych z magią.
W tym klimacie Wydział Teologii Uniwersytetu Paryskiego, najważniejszy ośrodek teologiczny łacińskiej Europy, uznał, że musi zabrać głos. Kanclerzem uniwersytetu był od 1395 roku Jean Gerson, młody jeszcze, ale już wpływowy teolog, uczeń Pierre'a d'Ailly, który całe życie łączył zainteresowanie mistyką z troską o czystość pobożności i porządek w Kościele. To z jego kręgu wyszła uroczysta determinacja ogłoszona 19 września 1398 roku.
Forma i adresat dokumentu
Dokument ma postać typową dla uniwersyteckich potępień: krótki wstęp wyjaśnia powody interwencji, po nim następuje lista artykułów, z których każdy streszcza pogląd uznany za błędny i kwalifikuje go jako błąd, herezję lub bluźnierstwo. Wstęp, przypisywany Gersonowi, ubolewa, że stare błędy, dawno potępione przez Ojców, odżyły w ostatnich czasach z nową siłą i znalazły zwolenników nawet wśród ludzi wykształconych i wysoko postawionych. Teologowie oświadczają, że nie chcą potępiać tych, którzy posługują się naturalnymi środkami w sposób godziwy, lecz tych, którzy pod pozorem pobożności lub nauki szukają pomocy demonów.
Kluczowe jest to, do kogo determinacja była skierowana. Nie chodziło o wiejskie znachorki czy ludowe zabobony, lecz o praktyki magii uczonej: o tych, którzy sporządzali figury pod określonymi konstelacjami, odmawiali modlitwy z imionami aniołów, posługiwali się księgami przypisywanymi Salomonowi, Hermesowi czy innym autorytetom, a swoje działania uzasadniali argumentami teologicznymi i filozoficznymi. Artykuły odpowiadają na argumenty, które sami magowie wysuwali w obronie swojej sztuki, i właśnie dlatego są tak cennym źródłem: przez negację odsłaniają autoportret późnośredniowiecznego maga.
Dokument krążył szeroko i trafił później do wydań dzieł Gersona oraz do wielkiego zbioru dokumentów uniwersyteckich, Chartularium Universitatis Parisiensis, wydanego pod koniec XIX wieku przez Heinricha Denifle'a i Émile'a Chatelaina. W nowszej literaturze jego tekst i kontekst omówił m.in. Jan Veenstra w studium Magic and Divination at the Courts of Burgundy and France z 1998 roku.
Czy magia może być dobra
Pierwsza grupa artykułów dotyczy celu i godziwości magii. Teologowie potępili przekonanie, że wolno szukać przyjaźni i pomocy demonów za pomocą sztuk magicznych, a także twierdzenie, że nie jest bałwochwalstwem ani odstępstwem wchodzenie z nimi w układ, wyraźny lub milczący. Potępili również pogląd, że posługiwanie się magią w dobrym celu – na przykład dla uzdrowienia chorego albo dla zdjęcia uroku – jest dozwolone. W szczególności odrzucili zasadę, że wolno usuwać czary za pomocą czarów, którą w praktyce stosowali uzdrowiciele przekonani, że zwalczają zło jego własną bronią.
Ten punkt miał bezpośrednie odniesienie do sytuacji na dworze. Ci, którzy leczyli króla zaklęciami, mogli przedstawiać się jako dobroczyńcy działający dla dobra monarchii i królestwa. Determinacja odbierała im to uzasadnienie: dobry cel nie uświęca środka, który z natury polega na uciekaniu się do pomocy demona. Dla Gersona i jego kolegów magia nie była neutralnym narzędziem, które można użyć dobrze lub źle; była relacją z istotami zbuntowanymi przeciw Bogu, a każda taka relacja, niezależnie od intencji, sprzeciwia się wierze.
Kolejne artykuły godzą w przekonanie, że rytuał magiczny może zostać uświęcony przez dołączenie do niego elementów pobożności. Potępiono pogląd, że modlitwy, posty, msze, kadzenie i inne praktyki religijne towarzyszące operacji czynią ją godziwą. Był to cios w samą istotę wielu tekstów magii rytualnej, takich jak Ars notoria czy Liber iuratus, które przedstawiały się jako zbiory świętych modlitw i wymagały od operatora oczyszczenia, spowiedzi i postu. W oczach teologów paryskich ta pobożna oprawa była nie złagodzeniem, lecz pogorszeniem winy, ponieważ dodawała do bałwochwalstwa nadużycie świętości.
Czy demona można zmusić
Druga grupa artykułów dotyczy samej natury relacji między magiem a duchem. Średniowieczni nekromanci przedstawiali się często nie jako słudzy demonów, lecz jako ich władcy. Ich formuły zaklinały ducha na moc imion Bożych, groziły mu karami, rozkazywały mu pojawić się w określonej postaci i spełnić żądania. Na tym opierało się przekonanie, że mag działa w imieniu Boga i nie oddaje demonowi czci, lecz posługuje się nim jak narzędziem, tak jak egzorcysta posługuje się mocą Kościoła.
Determinacja z 1398 roku odrzuciła ten obraz. Teologowie potępili przekonanie, że za pomocą sztuk magicznych można przymusić demony do posłuszeństwa, a zwłaszcza że Bóg jest przez takie sztuki skłaniany do przymuszania demonów. Według ich wykładu demon, który zdaje się ulegać zaklęciu, jedynie udaje posłuszeństwo, by tym skuteczniej zwieść maga i utwierdzić go w błędzie. To nie operator panuje nad duchem, lecz duch, pozorując uległość, panuje nad operatorem. Rozkaz maga staje się w rzeczywistości prośbą, a prośba – czcią.
To rozstrzygnięcie było z punktu widzenia historii magii rytualnej najbardziej doniosłe. Przekreślało ono podstawowe rozróżnienie, na którym uczeni magowie budowali swoją tożsamość: rozróżnienie między przywoływaniem z pozycji władzy a oddawaniem czci. Jeśli każde wezwanie jest w gruncie rzeczy układem, to granica między uczonym nekromantą a bałwochwalcą znika.
Teologowie paryscy nie wymyślili tego argumentu sami. Opierali się na długiej tradycji, której ważnym ogniwem był Tomasz z Akwinu. W Summa contra gentiles Tomasz wywodził, że słowa i znaki używane przez magów nie mogą działać mocą natury, skoro są skierowane do kogoś, kto ma je zrozumieć; ich adresatem musi więc być inteligencja, a ponieważ dobre anioły nie wspierają czynów sprzecznych z cnotą, pozostają duchy złe. Tomasz zauważał również, że demony chętnie stwarzają pozór uległości, aby pozyskać człowieka. Determinacja nadała temu wywodowi rangę uroczystego orzeczenia wydziału i odniosła go wprost do praktyk, o których mówiono na dworze. Różnica między egzorcystą a magiem polegała w tym ujęciu na tym, że pierwszy działa z mandatu Kościoła i przegania ducha, drugi zaś, na własną rękę, prosi go o usługę.
Obrazy, gwiazdy i dobre duchy
Kilka artykułów zajmuje się magią obrazów i astrologią. Potępiono pogląd, że figury z brązu, ołowiu, złota, wosku czy innego materiału, sporządzone pod określonymi konstelacjami, ochrzczone lub poświęcone, mają z samej natury moc uzdrawiania, wywoływania miłości czy szkodzenia. Teologowie nie negowali wpływu gwiazd na świat cielesny, który średniowieczna kosmologia powszechnie przyjmowała, ale odrzucali przekonanie, że znaki, litery i ryty wypisane na przedmiocie mogą działać bez udziału ducha. Skoro znak sam w sobie nie ma siły fizycznej, a mimo to coś się dzieje, to jego skuteczność musi pochodzić od inteligencji, która go odczytuje – a tą inteligencją w praktyce magicznej jest demon.
Inne artykuły potępiały przekonanie, że niektóre demony są dobre lub życzliwe albo posiadają wiedzę o wszystkim, oraz twierdzenia, jakoby prorocy i święci dokonywali cudów za pomocą podobnych sztuk. Ten ostatni punkt odpowiadał na popularną wśród magów legendę, według której Mojżesz, Salomon czy inni biblijni mędrcy byli mistrzami tajemnej wiedzy i przekazali ją potomnym. Determinacja odcinała magię od tej szlachetnej genealogii, podkreślając, że cuda Boże nie mają nic wspólnego z ludzką techniką.
Zamknięcie debaty
Znaczenie dokumentu z 1398 roku polega na tym, że zebrał i rozstrzygnął spory, które toczyły się od co najmniej dwustu lat. W XII i XIII wieku przekłady z arabskiego wprowadziły do łacińskiej Europy wyrafinowane teorie magii astralnej i rytualnej, które część uczonych próbowała pogodzić z chrześcijańską wiarą, odróżniając magię naturalną od demonicznej. Autorzy tacy jak Wilhelm z Owernii czy anonimowy autor Speculum astronomiae prowadzili ostrożną selekcję, uznając pewne praktyki za dopuszczalne, inne za zakazane. Determinacja paryska zawęziła tę przestrzeń niemal do zera, przynajmniej w zakresie magii rytualnej.
Gerson nie poprzestał na tym akcie. W 1402 roku napisał traktat De erroribus circa artem magicam, rozwijający argumenty determinacji, a w późniejszych pismach wracał do problemu astrologii i rozeznawania duchów. Jego stanowisko łączyło surowość wobec magii z głęboką troską o duchowe życie wiernych: obawiał się, że pobożność, pozbawiona rozeznania, łatwo przeradza się w poszukiwanie nadzwyczajnych mocy i wizji, a wtedy staje się podatna na złudzenie.
Nie oznacza to, że magia rytualna zniknęła. Rękopisy nadal krążyły, a w następnym stuleciu renesansowi platonicy podjęli próbę rehabilitacji magii naturalnej i astralnej na nowych podstawach filozoficznych. Determinacja z 1398 roku pozostała jednak punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń teologów i inkwizytorów. Ustaliła, że w sprawach magii intencja nie usprawiedliwia czynu, pobożność nie uświęca rytuału, a władza maga nad duchem jest złudzeniem. W ten sposób średniowieczna debata o możliwości dobrej magii rytualnej, przynajmniej w głównym nurcie łacińskiej teologii, została zakończona w Paryżu pod koniec XIV wieku.
