The Vision and the Voice – trzydzieści Eterów na pustyni algierskiej
Wizje, które Aleister Crowley przyjmował jesienią i zimą 1909 roku na algierskiej pustyni, a Victor Neuburg spisywał pod jego dyktando, przetworzyły trzydzieści Eterów z elżbietańskich zapisów Dee w uporządkowaną mapę inicjacji, ze szczególnym miejscem dla otchłani, Choronzona i stopnia Mistrza Świątyni.

Dwa początki jednej księgi
The Vision and the Voice, w systemie Crowleya oznaczana jako Liber 418, ma dwa początki oddzielone niemal dziesięcioma latami. Pierwszy przypada na rok 1900, gdy Crowley, przebywając w Meksyku, przyzwał dwa najodleglejsze Etery, trzydziesty i dwudziesty dziewiąty, i zapisał to, co w nich zobaczył. Wizje te były niepełne i na długo pozostały odłożone. Drugi początek nastąpił w listopadzie 1909 roku w Algierii, gdy Crowley, w towarzystwie młodego poety Victora Neuburga, wrócił do pracy i w ciągu kilku tygodni przeszedł przez kolejne Etery, od dwudziestego ósmego aż do pierwszego, kończąc w grudniu.
Etery, zwane też Aetyrami lub Ajtyrami, pochodzą z zapisków sesji Johna Dee i Edwarda Kelleya z XVI wieku, gdzie występują jako trzydzieści kręgów lub sfer, każda z własnym imieniem i przypisanymi władzami. Crowley przejął je za pośrednictwem Złotego Brzasku, ale nie interesował się ich pierwotnym kontekstem. Dla niego były to stopnie wstępowania, uporządkowane od najbardziej zewnętrznego do najbardziej wewnętrznego, które należało przejść jeden po drugim. Wynik tej pracy nie jest komentarzem do Dee, lecz nowym tekstem, zbudowanym na starym schemacie.
Księga ukazała się drukiem w 1911 roku jako dodatek do piątego numeru pierwszego tomu periodyku The Equinox, wydawanego przez Crowleya. Od tej pory zajmuje w jego dorobku szczególne miejsce: uważał ją za jeden z najważniejszych zapisów własnego doświadczenia i odsyłał do niej uczniów jako do opisu drogi, którą sam przebył.
Metoda pracy na pustyni
Sposób, w jaki powstawał tekst, jest dobrze udokumentowany w samej księdze. Crowley i Neuburg wędrowali przez Algierię, przez okolice Bou Saâda i dalej, w głąb pustyni. W wybranych miejscach, często na odludnych wzgórzach lub w samotnych miejscach wśród piasku, Crowley recytował wezwanie właściwe danemu Eterowi, a następnie wpatrywał się w kamień – topaz osadzony w drewnianym krzyżu – używany jako zwierciadło wizji. Mówiąc, opisywał to, co widział i słyszał. Neuburg zapisywał każde słowo, notując też datę, godzinę i miejsce.
Ta procedura, przypominająca sesje Dee i Kelleya, różniła się jednak od nich w zasadniczym punkcie. U Dee wizjonerem był Kelley, a Dee pozostawał pytającym i zapisującym. U Crowleya wizjoner i adept byli jedną osobą, a zapisujący pełnił rolę pomocnika. Crowley nie zadawał pytań aniołom w imieniu kogoś innego; sam wchodził w kolejne sfery i sam doświadczał tego, co się w nich działo. Wizja nie była więc przekazem, który trzeba później zinterpretować, lecz bezpośrednim przeżyciem, które kształtowało jego samego.
Tempo pracy było zdumiewające. Wizje następowały po sobie niemal codziennie, czasem dwie jednego dnia, a pomiędzy nimi podróżnicy pokonywali pieszo kolejne odcinki drogi przez pustynię. Warunki fizyczne – zmęczenie, upał w dzień i chłód nocą, skromne pożywienie – stanowiły nieodłączną część doświadczenia. Crowley w późniejszych komentarzach podkreślał, że surowość otoczenia sprzyjała skupieniu, a oddalenie od miast i ludzi pozwalało mu całkowicie oddać się pracy. Pustynia była dla niego nie tylko scenerią, lecz warunkiem: miejscem, w którym zewnętrzna pustka odpowiadała wewnętrznemu ogołoceniu.
Neuburg nie był przy tym jedynie biernym sekretarzem. Zapisywał, ale też towarzyszył, pilnował bezpieczeństwa, uczestniczył w rytuałach i – w jednym przypadku – sam stanął do walki. Jego obecność jest wyraźnie wyczuwalna w tekście, choć głos należy prawie wyłącznie do Crowleya. Bez niego księga by nie powstała, a w każdym razie nie w tej postaci.
Otchłań i jej strażnik
Najsłynniejszym epizodem księgi jest wizja dziesiątego Eteru, noszącego imię ZAX, z 6 grudnia 1909 roku. W tym Eterze, według przyjętej przez Crowleya mapy, znajduje się otchłań oddzielająca to, co ludzkie, od tego, co boskie – w języku kabalistycznym przepaść między niższymi sefirami a najwyższą triadą. Strażnikiem otchłani jest Choronzon, istota, którą Crowley opisywał jako demona rozproszenia, uosobienie chaosu myśli i rozpadu jaźni. Imię to pojawia się już w zapiskach Dee, ale Crowley nadał mu znaczenie, jakiego tam nie miało.
Praca odbyła się w odosobnionym miejscu wśród piasku. Neuburg wyrysował krąg ochronny, w którym sam się zamknął, oraz trójkąt, w którym miał się ukazać Choronzon. W niezwykłym odstępstwie od tradycyjnej praktyki Crowley sam usiadł w trójkącie, oddając się w ten sposób istocie, którą przyzywał. Według zapisu Choronzon przybierał kolejne postaci, kusił, groził, próbował wywołać w Neuburgu lęk i litość, a w pewnej chwili przekroczył granicę kręgu i rzucił się na niego. Neuburg odparł atak sztyletem i imionami boskimi, a istota wróciła do trójkąta.
Jak rozumieć ten epizod, pozostaje kwestią otwartą. Crowley traktował go jako rzeczywiste spotkanie z siłą rozpadu, które trzeba przejść, by przekroczyć otchłań. Inni widzieli w nim dramat psychiczny, w którym rozproszone treści umysłu Crowleya przemówiły jego własnymi ustami. Trzeci krąg interpretatorów zwracał uwagę na teatralność całego zdarzenia, w którym Crowley mógł świadomie lub nieświadomie odgrywać rolę. Bez względu na interpretację, w strukturze księgi otchłań stanowi punkt zwrotny: kto przez nią przejdzie, przestaje być tym, kim był.
Mistrz Świątyni
Przekroczenie otchłani wiązało się w systemie Crowleya z osiągnięciem stopnia Mistrza Świątyni, Magister Templi, oznaczanego jako 8=3. Stopień ten nie był dla niego tytułem nadawanym przez organizację, lecz stanem, w którym adept rezygnuje z wszystkiego, czym był, i staje się, jak to ujmował, kopcem pyłu w Mieście Piramid. W wizjach z tego okresu pojawia się imię NEMO, „nikt”, oznaczające tego, kto oddał całą swoją osobowość. Mistrz Świątyni nie jest tym, kto wiele posiada, lecz tym, kto nie posiada już niczego, co mógłby nazwać swoim.
Etapem poprzedzającym ten próg była praca na górze w okolicy Bou Saâda, przed wizją czternastego Eteru. Crowley i Neuburg odprawili tam rytuał poświęcony Panu, o charakterze seksualnym, który Crowley uważał za akt ofiarowania samego siebie. Następujące po nim wizje utwierdziły go w przekonaniu, że dokonał przejścia. Kontekst ten był długo pomijany lub zamazywany w popularnych opracowaniach, ale jest wyraźnie obecny w zapisie i w późniejszych komentarzach samego autora.
W kolejnych, wewnętrznych Eterach pojawia się postać Babalon, kobiecej zasady, która przyjmuje krew tych, co przekroczyli otchłań, i niesie ją w swoim kielichu. Obraz ten, budowany z odwołań do Apokalipsy, jest w księdze odwrócony: to, co w tekście biblijnym jest wyobrażeniem grzechu, u Crowleya staje się figurą całkowitego oddania. Babalon i Miasto Piramid tworzą wspólną scenerię dla nauki o ofierze jaźni.
Mapa inicjacji
Najważniejszym skutkiem The Vision and the Voice było przekształcenie trzydziestu Eterów w spójną mapę duchowej drogi. W zapisach Dee Etery były sferami, z których każda ma swoich władców i nie tworzy jednoznacznej sekwencji rozwoju. Crowley nadał im kierunek: od zewnętrznych sfer, w których wizje są fragmentaryczne i niepokojące, przez otchłań, aż do najwyższych, w których pojawiają się obrazy jedności i światła. Każdy Eter stał się stacją na drodze, którą adept może przebyć, a zapis z 1909 roku – przewodnikiem po niej.
Ta mapa została w systemie Crowleya powiązana z jego hierarchią stopni, wywodzącą się częściowo z Złotego Brzasku, a częściowo rozwiniętą przez niego samego w zakonie A∴A∴. Otchłań odpowiadała przejściu między stopniem Adeptus Exemptus a Magister Templi, a wyższe Etery – kolejnym etapom, które Crowley opisywał jako przekraczające ludzką miarę. W ten sposób księga, która zrodziła się z osobistego doświadczenia, stała się dokumentem programowym, a jej wizje – materiałem dla uczniów.
Zarazem tekst zachował cechy, które opierają się takiemu uporządkowaniu. Jest pełen obrazów sprzecznych, gwałtownych, czasem niezrozumiałych nawet dla samego Crowleya, który w późniejszych przypisach przyznawał, że nie wszystko potrafi wyjaśnić. Część wizji ma charakter apokaliptyczny, część liryczny, część przypomina sen. Mapa, którą z niej wyprowadzono, jest więc bardziej uporządkowana niż samo terytorium.
Styl samego zapisu wymaga osobnej uwagi. Ponieważ Crowley mówił, a Neuburg notował, tekst zachował cechy mowy: urywane zdania, nagłe zmiany obrazu, wtrącenia, w których wizjoner komentuje to, co widzi, albo zwraca się bezpośrednio do napotkanych postaci. Miejscami przechodzi w poetycką inkantację, miejscami w surowy protokół. Ta niejednolitość nie jest wadą, lecz śladem metody: księga nie została napisana przy biurku, lecz wypowiedziana w stanie wizji i dopiero później opatrzona przypisami.
Księga i jej świadek
Losy Neuburga po 1909 roku rzucają na księgę osobne światło. Współpraca z Crowleyem trwała jeszcze kilka lat, po czym zakończyła się bolesnym rozstaniem. Neuburg wrócił do poezji, wydawał młodych autorów, a w kręgach literackich wspominano go jako człowieka łagodnego i życzliwego, który rzadko mówił o swoich doświadczeniach z pustyni. Jego milczenie bywa odczytywane jako znak, że przeżycia te były dla niego nie tylko duchowym osiągnięciem, lecz także ciężarem.
Dla historyka idei The Vision and the Voice pozostaje dokumentem złożonym. Jest zapisem prywatnego doświadczenia dwóch ludzi na pustyni, ale także świadectwem przekształcenia renesansowej tradycji anielskiej w nowoczesny system inicjacyjny. Pokazuje, jak struktura przejęta z dawnych rękopisów może zostać wypełniona zupełnie nową treścią, zachowując zewnętrzną formę i zmieniając wewnętrzny sens. Etery Dee, przechodząc przez ręce Złotego Brzasku i Crowleya, stały się czymś, czego ich pierwszy zapisujący nie mógł przewidzieć: drogą przez otchłań ku utracie i odnalezieniu jaźni.
