Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Magia ceremonialna

Livre des Esperitz i francuski rodowód Goecji

Francuski Livre des esperitz z XV wieku, zachowany w rękopisie Trinity College w Cambridge i wydany przez Jeana-Patrice'a Boudeta, należy do najstarszych znanych katalogów duchów z imionami, rangami i urzędami, a jego hierarchia zapowiada układ późniejszych demonologicznych spisów nowożytnych.

Tonący król, „Splendor Solis”, 1582, British Library
Tonący król, „Splendor Solis”, 1582, British Library

Rękopis z Cambridge

Wśród zbiorów biblioteki Trinity College w Cambridge znajduje się piętnastowieczny rękopis o sygnaturze O.8.29, miscellanea zawierająca różnorodne teksty, w tym krótki traktat w języku średniofrancuskim zatytułowany Le livre des esperitz, czyli „Księga duchów”. Utwór przez długi czas pozostawał niemal niezauważony, a jego znaczenie dla historii nowożytnej demonologii ujawniło dopiero opracowanie francuskiego mediewisty Jeana-Patrice'a Boudeta. W artykule ogłoszonym w 2003 roku w czasopiśmie „Médiévales”, poświęconym renesansowym spisom demonów i ich średniowiecznym przodkom, Boudet wydał tekst i zestawił go z późniejszymi katalogami, pokazując, że to, co uchodziło za wynalazek szesnastowiecznych autorów, miało starszą i dość wyraźnie zarysowaną historię. Sam tytuł jego studium, mówiący o demonologicznych who's who renesansu, trafnie uchwycił istotę gatunku: chodzi o informatory przypominające spisy dostojników, w których każda pozycja ma nazwisko, tytuł i zakres kompetencji.

Datowanie rękopisu na XV wiek nie przesądza o wieku samego tekstu. Katalog mógł zostać skopiowany z wcześniejszego wzoru, a jego językowe cechy i zgodności z innymi świadectwami pozwalają przypuszczać, że tradycja, którą przekazuje, jest starsza od samej kopii, choć o ile – tego nie da się dziś ustalić. Ostrożność badacza każe jednak trzymać się daty zachowanego egzemplarza i nie budować na domysłach o zaginionych pierwowzorach.

Rękopis nie jest dziełem wybitnym pod względem literackim ani teologicznym. Jest to tekst użytkowy, rzeczowy, pozbawiony uczonego aparatu, który wylicza duchy jeden po drugim i dla każdego podaje to samo, niewielkie zestawienie informacji. Właśnie ta suchość czyni go cennym. Pokazuje bowiem, że już w XV wieku istniał ustalony gatunek: nie traktat o naturze demonów, jakich wiele napisali scholastycy, lecz katalog przeznaczony dla operatora, który chce wiedzieć, kogo wzywa, jak ów duch wygląda, czym rządzi i co może dać.

Boudet później rozwinął ten wątek w szerszym studium o astrologii, wróżbiarstwie i nigromancji na średniowiecznym Zachodzie, opublikowanym w 2006 roku pod tytułem Entre science et nigromance. Na tym tle Livre des esperitz jawi się jako jedno ze świadectw ciągłości między średniowieczną praktyką nigromantyczną a nowożytną literaturą o duchach.

Budowa katalogu

Katalog otwiera triada najwyższych władców piekła: Lucyfer, Belzebub – zapisany w formie Bezlebuth – i Szatan. Po nich następują władcy stron świata, a dalej długi szereg duchów niższych rang. Ta konstrukcja ma znaczenie. Nie jest to bezładna lista imion, lecz obraz państwa, w którym istnieje szczyt władzy, namiestnicy rządzący kierunkami kosmosu i rozbudowana arystokracja duchów, każda z własnymi podwładnymi. Demonologia przyjmuje tu formę społeczną dobrze znaną późnośredniowiecznemu czytelnikowi: monarchii feudalnej z jej hierarchią godności.

Wpisy dotyczące poszczególnych duchów powtarzają stały schemat. Najpierw imię, następnie ranga – król, książę, markiz, hrabia i podobne tytuły – potem opis postaci, w jakiej duch się ukazuje, często zwierzęcej lub złożonej z elementów różnych istot, dalej zakres jego mocy, a na końcu liczba legionów, którymi dowodzi. Moce są różnorodne: jedne duchy uczą nauk, w tym sztuk wyzwolonych i astronomii, inne odkrywają ukryte skarby, przenoszą ludzi z miejsca na miejsce, wzbudzają miłość lub nienawiść, budują i burzą, udzielają wiedzy o przeszłości i przyszłości.

Taka struktura zdradza praktyczny charakter tekstu. Użytkownik katalogu nie potrzebuje teologicznego wyjaśnienia, dlaczego upadły anioł może znać przyszłość. Potrzebuje wiedzieć, do kogo zwrócić się w danej sprawie i czego się spodziewać, gdy duch się ukaże. Opis wyglądu pełni funkcję rozpoznawczą: pozwala odróżnić wezwanego od innego, a zarazem przygotowuje operatora na widok, który mógłby go przerazić. Liczba legionów określa rangę i siłę, a więc także ryzyko związane z wezwaniem.

Opisy postaci zasługują na osobną uwagę. Duchy pokazują się jako lwy, niedźwiedzie, konie, ptaki albo jako ludzie o cechach zwierzęcych, czasem jako jeźdźcy na fantastycznych wierzchowcach, czasem w koronie. Wyobraźnia, która je kształtuje, czerpie z tego samego zasobu co średniowieczne bestiariusze, heraldyka i marginalia iluminowanych rękopisów. Zwierzęca forma nie jest tu ozdobą, lecz znakiem natury: upadły duch nosi na sobie widzialny ślad swojej skłonności i swojej mocy, a w wielu tekstach tej tradycji operator nakazuje mu przybrać postać ludzką, łagodniejszą i mniej groźną.

Imiona, które przetrwały

Najbardziej uderzające w lekturze Livre des esperitz jest to, jak wiele imion i opisów rozpoznaje czytelnik znający późniejsze katalogi. Boudet zestawił je systematycznie i wykazał, że znaczna część francuskiej listy ma odpowiedniki w szesnastowiecznej Pseudomonarchia daemonum i w siedemnastowiecznej angielskiej Goecji. Wśród władców stron świata pojawia się Poymon, czyli Paimon znany z późniejszych spisów, oraz Amaymon; w dalszej części katalogu występują imiona, które w zmienionej, czasem trudno rozpoznawalnej pisowni powrócą w nowożytnych listach wśród królów, książąt i markizów piekła.

Zgodności nie ograniczają się do brzmienia. W wielu przypadkach powtarzają się również elementy opisów: postać, w jakiej duch się zjawia, jego specjalność i ranga. Zdarzają się zarazem rozbieżności. Ten sam duch bywa w jednym katalogu księciem, w innym markizem; liczba legionów zmienia się; niektóre imiona francuskiej listy nie mają odpowiedników, a niektóre duchy późniejszych spisów nie występują w Livre des esperitz. Taki obraz jest typowy dla tradycji rękopiśmiennej, w której każdy kopista mógł dodać, pominąć lub przekręcić imię, a każdy kompilator łączył materiał z kilku źródeł.

Z tych zgodności i różnic Boudet wyprowadził ostrożny wniosek. Livre des esperitz nie jest bezpośrednim źródłem późniejszych katalogów w tym sensie, że ich autorzy mieli w ręku właśnie rękopis z Cambridge. Jest natomiast świadectwem wspólnej, starszej tradycji, z której czerpali zarówno francuski kompilator z XV wieku, jak i ludzie, którzy w następnym stuleciu przekazali swoje spisy do druku. Rękopis jest więc raczej pojedynczym zachowanym ogniwem szerokiej sieci niż jej początkiem.

Wspólne źródła i zaginione księgi

Z innych świadectw wiadomo, że w późnym średniowieczu krążyły księgi określane jako Liber officiorum spirituum, czyli „Księga urzędów duchów”, a podobne tytuły pojawiają się w wykazach ksiąg magicznych i w relacjach o przejętych księgozbiorach nigromantów. Sama nazwa dobrze oddaje charakter gatunku: chodziło o spis funkcji, jakie pełnią poszczególne duchy w piekielnej administracji. Żaden zachowany tekst nie może być z pewnością utożsamiony z tym, o którym mówią późniejsi autorzy, ale Livre des esperitz pokazuje, jak taka księga mogła wyglądać.

Podobną tradycję poświadczają angielskie rękopisy z XVI wieku, w tym obszerny zbiór praktyk magicznych przechowywany dziś w Folger Shakespeare Library w Waszyngtonie i wydany w 2015 roku przez Daniela Harmsa, Jamesa R. Clarka i Josepha H. Petersona jako The Book of Oberon. Zawiera on między innymi katalog duchów z imionami i urzędami, częściowo zbieżny z francuską listą i z późniejszymi spisami. Rozproszenie takich katalogów po rękopisach różnego pochodzenia przekonuje, że mamy do czynienia z rozpowszechnionym gatunkiem literatury praktycznej, którego większość egzemplarzy zaginęła lub nie została jeszcze rozpoznana.

Warto przy tym pamiętać o kontekście językowym. Livre des esperitz jest tekstem w języku narodowym, nie po łacinie. To ważna wskazówka dotycząca jego odbiorców. Nigromancja średniowieczna była w znacznej mierze sprawą kleryków, ludzi wykształconych, którzy znali łacinę liturgii i potrafili ją przekształcać w formuły zaklęć. Francuski katalog sugeruje, że wiedza o hierarchii duchów wychodziła poza ten krąg albo że sami klerycy sporządzali dla siebie lub dla innych wersje w języku potocznym, łatwiejsze w codziennym użyciu.

Demonologia jako biurokracja

Historyk idei może w Livre des esperitz dostrzec coś więcej niż ciekawostkę z dziejów zakazanej literatury. Katalog ujawnia sposób myślenia o świecie niewidzialnym, który późne średniowiecze przekazało nowożytności. Duchy nie są tu bezimienną, chaotyczną mocą zła, przed którą można się jedynie bronić modlitwą i egzorcyzmem. Są istotami posiadającymi imiona, urzędy, specjalizacje i miejsca w hierarchii. Można je poznać, sklasyfikować i wezwać według procedury.

Ta biurokratyzacja piekła miała dwie strony. Z jednej strony odzwierciedlała teologiczne przekonanie, że upadli aniołowie zachowali swoją naturę i porządek chórów, choć obrócili je przeciw Bogu, a więc i w upadku tworzą zorganizowane królestwo. Z drugiej strony czyniła świat duchów przedmiotem technicznej wiedzy, dostępnym dla każdego, kto posiadł odpowiedni spis i znał formuły przymusu. Teologowie potępiający nigromancję rozumieli tę drugą konsekwencję doskonale i właśnie dlatego tak zawzięcie zwalczali księgi z imionami demonów. Niedługo przed powstaniem rękopisu z Cambridge, w 1398 roku, wydział teologii Uniwersytetu Paryskiego ogłosił serię artykułów potępiających praktyki magiczne, a wśród nich przekonanie, że demony można zmusić do posłuchu rytuałami i że ich wzywanie może służyć dobrym celom. Francuski katalog duchów jest dokładnie takim tekstem, przeciw jakiemu kierowano te sformułowania: zakłada, że duchy są dostępne, przewidywalne i podatne na właściwie wypowiedziane polecenie.

Losy tych katalogów w czasach nowożytnych pokazują, że obawy były w pewnym sensie uzasadnione. W XVI wieku imiona i rangi duchów weszły do druku – najpierw jako materiał przytaczany przez krytyka magii w celu jej ośmieszenia, potem jako treść coraz bardziej rozbudowanych kompilacji. Kanoniczny dziś układ siedemdziesięciu dwóch duchów, kojarzony z angielską tradycją siedemnastowieczną, ma swoją prehistorię, a Livre des esperitz jest jednym z nielicznych dokumentów, które pozwalają ją zobaczyć z bliska.

Rękopis z Cambridge przypomina wreszcie, jak bardzo historia tej literatury zależy od przypadku zachowania. Gdyby nie jeden piętnastowieczny zbiór miscellaneów i uważna lektura jednego badacza, nowożytne katalogi duchów wydawałyby się nagłym wytworem renesansowej wyobraźni. Tymczasem okazują się kolejnym etapem długiej, w większości niewidocznej tradycji, w której imiona przechodziły z rąk do rąk, zmieniały pisownię i rangę, ale zachowywały zadziwiająco stały rdzeń.