Pentagram i rytuał wygnania
Pentagram w rytuale wygnania nie jest jedynie znakiem obronnym, lecz narzędziem porządkowania przestrzeni, uwagi i wyobraźni, w którym dawna symbolika liczby pięć spotyka się z nowoczesną dyscypliną zachodniej magii ceremonialnej.

Gwiazda przed narodzinami rytuału
Historia pentagramu jest znacznie starsza niż historia ceremonii, którą współcześnie najczęściej z nim kojarzymy, dlatego należy od początku rozdzielić dzieje pięcioramiennego znaku od dziejów konkretnej praktyki rytualnej. Figury tego rodzaju występowały już w starożytnych kulturach Mezopotamii, lecz samo podobieństwo geometryczne nie dowodzi ciągłości znaczenia ani nie pozwala wyprowadzać dziewiętnastowiecznej magii bezpośrednio z obrzędów sumeryjskich. Znaki wędrują bowiem między epokami nie jako zamknięte naczynia niezmiennej wiedzy, ale jako formy, którym kolejne społeczności nadają własne sensy, związane z ich kosmologią, religią i sposobami rozumienia człowieka.
W tradycji greckiej pentagram łączono z pitagorejczykami, którzy mieli posługiwać się nim jako znakiem rozpoznawczym oraz symbolem zdrowia. Świadectwo takiego skojarzenia znajdujemy między innymi u Lukiana z Samosat, piszącego w II wieku naszej ery; trzeba jednak pamiętać, że jest to autor znacznie późniejszy od samego Pitagorasa. Szczególna uroda figury wynika również z jej matematycznej budowy: odcinki przecinające się wewnątrz regularnego pentagramu pozostają w proporcjach związanych ze złotym podziałem. Dla późniejszych ezoteryków geometria stawała się dzięki temu argumentem, że harmonia widzialnego rysunku odsyła do niewidzialnego porządku rzeczy.
Chrześcijańskie średniowiecze nie znało przy tym jednego, powszechnie obowiązującego odczytania pięcioramiennej gwiazdy. W angielskim poemacie „Sir Gawain and the Green Knight”, powstałym pod koniec XIV wieku, pentangle umieszczony na tarczy Gawaina oznacza spójność cnót rycerskich, przywołuje pięć ran Chrystusa oraz pięć radości Maryi, a jego nieprzerwana linia staje się obrazem wierności. Ten przykład wystarcza, aby zakwestionować popularne przekonanie, jakoby pentagram był od zawsze znakiem antychrześcijańskim. Jego historia obejmuje zastosowania religijne, apotropaiczne, filozoficzne i dekoracyjne, często przenikające się bez granic oczywistych dla dzisiejszego odbiorcy.
Dopiero dziewiętnastowieczny okultyzm nadał szczególną wyrazistość przeciwstawieniu pentagramu skierowanego jednym wierzchołkiem ku górze i figury odwróconej. Éliphas Lévi, autor „Dogme et rituel de la haute magie”, wydanego w dwóch częściach w latach 1854-1856, interpretował pierwszy układ jako panowanie ducha nad żywiołami, drugi zaś wiązał z odwróceniem właściwej hierarchii. Nie odkrywał w ten sposób uniwersalnego prawa wszystkich dawnych kultur, lecz tworzył wpływową syntezę symboliki. To właśnie jego język obrazów, dramatyczny i sugestywny, przygotował grunt pod system, w którym pentagram miał zostać nie tylko odczytany, ale również nakreślony w powietrzu.
Złoty Brzask i narodziny nowoczesnej ceremonii
Mniejszy Rytuał Wygnania Pentagramu, znany również pod angielskim skrótem LBRP, otrzymał swoją klasyczną postać w Hermetycznym Zakonie Złotego Brzasku, założonym w Londynie w 1888 roku przez Williama Wynna Westcotta, Samuela Liddella MacGregora Mathersa i Williama Roberta Woodmana. Zakon powstał w środowisku, w którym zainteresowanie kabałą chrześcijańską, alchemią i astrologią spotykało się z dziedzictwem wolnomularstwa oraz dziewiętnastowiecznym ruchem odrodzenia okultystycznego. Nie był prostym przedłużeniem jednej starożytnej szkoły, lecz instytucją systematyzującą rozproszone materiały w rozbudowany program inicjacji, nauki korespondencji i praktyki ceremonialnej.
Nowatorstwo tego przedsięwzięcia polegało w znacznej mierze na nadaniu symbolom funkcji operacyjnej. Barwa, kierunek świata, imię boskie, gest i figura geometryczna miały współdziałać, tworząc uporządkowane środowisko doświadczenia. Zachodni ezoteryzm od dawna znał koła ochronne, modlitwy oczyszczające i przywołania świętych imion, jednak rytuał pentagramu ułożył te składniki w krótką, powtarzalną sekwencję. Można ją było wykonywać jako przygotowanie do dalszej pracy, jej zamknięcie albo samodzielne ćwiczenie. Praktyka dostępna początkującemu pozostawała zarazem nośnikiem symboliki, której interpretacja miała pogłębiać się wraz z kolejnymi stopniami wtajemniczenia.
Słowo „mniejszy” nie oznacza tutaj obrzędu mało ważnego ani nieskutecznej namiastki czegoś potężniejszego. Wskazuje raczej miejsce w systemie obejmującym również bardziej zróżnicowane rytuały pentagramu, przeznaczone do pracy z określonymi siłami żywiołów. W wersji mniejszej figura służy ogólnemu uporządkowaniu pola działania, a wygnanie nie musi oznaczać wypędzania jakiejś osobowej istoty. W języku praktyków może dotyczyć wpływów niepożądanych, pozostałości wcześniejszej operacji, rozproszenia lub symbolicznego chaosu. Historyk powinien zachować ten język jako przedmiot opisu, nie przekształcając zarazem tradycyjnych twierdzeń o niewidzialnych siłach w ustalone fakty.
Ważnym momentem upublicznienia ceremonii była publikacja Aleistera Crowleya „Liber O vel Manus et Sagittae” w drugim numerze pierwszego tomu czasopisma „The Equinox”, we wrześniu 1909 roku. Kolejną, szczególnie doniosłą rolę odegrał Israel Regardie, który w latach 1937-1940 wydał czterotomowe „The Golden Dawn”, udostępniając znaczną część materiałów zakonnych. Dzięki takim publikacjom praktyka opuściła zamknięty krąg świątyń inicjacyjnych i weszła do szerokiego obiegu. Dzisiejszy rytuał internetowych poradników jest więc potomkiem określonej tradycji tekstowej, nie zaś anonimowym obrzędem zachowanym bez zmian od czasów egipskich kapłanów.
Krzyż, krąg i cztery obecności
Klasyczna konstrukcja ceremonii jest przejrzysta: otwiera ją Krzyż Kabalistyczny, następnie wykonawca zakreśla pentagramy w czterech kierunkach, wypowiada związane z nimi imiona boskie, ustanawia krąg, przywołuje archaniołów i ponawia gest początkowy. Krzyż Kabalistyczny organizuje najpierw przestrzeń ciała. Dotknięciu czoła, piersi lub okolicy tułowia, ramion oraz złożeniu dłoni towarzyszą formuły, których sens oddaje zdanie: „Twoje jest Królestwo i Moc, i Chwała, na wieki, amen”. W tym układzie słychać echo chrześcijańskiej doksologii, przepisanej na język hermetycznej kabały i zespolonej z wyobrażeniem światła przenikającego człowieka.
Ceremonia przenosi następnie ustanowioną oś z ciała na otoczenie. Rozpoczynając od wschodu, praktykujący zwraca się kolejno ku południu, zachodowi i północy, kreśląc w każdym kierunku figurę określaną w systemie Złotego Brzasku jako wyganiający pentagram ziemi. Nie oznacza to, że cały rytuał jest prostym usuwaniem żywiołu ziemskiego; funkcję znaku należy rozpatrywać w kontekście tej konkretnej operacji. Cztery pentagramy, łączone wyobrażoną linią, wyznaczają ciągłą granicę przestrzeni ceremonialnej. Zwykły pokój zostaje odczytany na nowo jako uporządkowany kosmos, posiadający centrum, obwód i jakościowo zróżnicowane strony.
Na wschodzie pojawia się tetragram JHWH, na południu Adonai, na zachodzie Eheieh, na północy zaś AGLA, będące akronimem hebrajskiej formuły zwykle tłumaczonej jako „Ty jesteś potężny na wieki, Panie”. Imiona te bywają „wibrowane”, czyli wypowiadane w sposób angażujący oddech, rezonans głosu i skupienie, nie zaś jedynie mechanicznie odczytywane. Ich obecność ujawnia istotny rys zachodniej magii ceremonialnej: odwołanie do autorytetu boskiego stanowi fundament działania nawet tam, gdzie praktyka nie mieści się w granicach ortodoksji religijnej. Nie jest to zatem po prostu teatr przeciwstawiony modlitwie, lecz złożone historycznie pogranicze modlitwy, teurgii i techniki rytualnej.
W układzie archanielskim przed wykonawcą stojącym twarzą ku wschodowi znajduje się Rafael, za nim Gabriel, po prawej Michał, a po lewej Uriel, zapisywany w części źródeł jako Auriel. Odpowiadają im kolejno powietrze, woda, ogień i ziemia, przy czym znaczenie ma całość relacji między kierunkami, żywiołami i obrazami, nie pojedynczy element wyrwany z systemu. Końcowe odniesienie do pentagramu oraz sześcioramiennej gwiazdy zestawia symbolikę mikrokosmosu i makrokosmosu. Powtórzony Krzyż Kabalistyczny domyka kompozycję: człowiek, który przed chwilą ustanawiał granice świata, ponownie odnajduje jego porządek w osi własnego ciała.
Co właściwie zostaje wygnane
Najbardziej mylące wyobrażenie przedstawia rytuał wygnania jako rodzaj nieustannej walki z napierającymi zewsząd bytami. Taka interpretacja występuje w niektórych środowiskach, lecz nie wyczerpuje ani historycznych wykładni ceremonii, ani doświadczeń jej uczestników. Regardie, zainteresowany również psychoterapią, przyczynił się do rozpowszechnienia podejścia, w którym ćwiczenia magiczne rozpatruje się w związku z integracją osobowości i kształceniem wyobraźni. Nie znaczy to, że sprowadzał całą magię do współczesnej psychologii; pokazuje raczej, iż wewnątrz samej tradycji istniało miejsce na kilka języków opisu, nie zawsze dających się łatwo pogodzić.
Z perspektywy fenomenologicznej rytuał przede wszystkim zmienia sposób zamieszkiwania przestrzeni. To, co przed chwilą było przypadkowym zbiorem przedmiotów, staje się otoczeniem posiadającym wyraźną strukturę; uwaga, dotąd rozproszona między wspomnieniem, przewidywaniem i bodźcem, otrzymuje określoną trasę. Ruch ciała, modulacja głosu i powracający obraz gwiazdy mogą sprzyjać skupieniu oraz subiektywnemu poczuciu granic. Takie ostrożne stwierdzenie nie wymaga przyjęcia istnienia astralnych zanieczyszczeń. Zarazem nie uprawnia do zapewniania, że rytuał ma potwierdzoną skuteczność terapeutyczną albo obiektywnie zabezpiecza przed wszelkim zagrożeniem; dla tak mocnych twierdzeń brakuje podstaw.
W samym pojęciu wygnania kryje się jednak paradoks: obrzęd usuwa, przywołując, i opróżnia, ustanawiając obecność. Jego zasadniczą treścią nie jest pustka, ponieważ przestrzeń zostaje wypełniona światłem, imionami oraz postaciami archaniołów. Dokonuje się raczej zastąpienie nieokreśloności wybranym ładem, podobnie jak cisza w muzyce nie oznacza braku kompozycji, lecz może być jej najściślej wyznaczonym miejscem. W tym sensie granica magicznego kręgu wyraża nie tyle pogardę wobec świata, ile decyzję, że przez pewien czas nie wszystkie poruszenia świata mają jednakowe prawo do naszej uwagi.
Ostrożność staje się szczególnie potrzebna wtedy, gdy praktyka zamiast przynosić spokój rodzi przymus powtarzania, lęk przed pominiętym gestem albo przekonanie o stałym osaczeniu przez niewidzialne zagrożenia. Nie należy wówczas uznawać nasilającego się cierpienia za dowód skuteczności magicznej diagnozy. Obrzęd nie zastępuje pomocy psychologicznej, leczenia ani zwyczajnych środków bezpieczeństwa. Dojrzałość ceremonialna, jeśli ma znaczyć coś więcej niż biegłość w zapamiętywaniu formuł, obejmuje zdolność przerwania ćwiczenia i uznania granic własnej interpretacji. Pentagram nie powinien stawać się klatką, której kraty wykonawca codziennie odrysowuje coraz staranniej.
Dziedzictwo i odpowiedzialność interpretacji
W XX wieku rytuał pentagramu przekroczył granice środowiska, które nadało mu klasyczny kształt. Przenikał do rozmaitych nurtów magii ceremonialnej, był reinterpretowany przez autorów związanych z Thelemą, a następnie poddawany daleko idącym przekształceniom w eklektycznych systemach późnego stulecia. Crowley przedstawił własną pokrewną ceremonię, „Gwiezdny Rubin”, jako rozdział XXV „Księgi kłamstw” z 1913 roku. Nie jest ona jedynie innym przekładem rytuału Złotego Brzasku, lecz świadomą przebudową jego formuły. Rozróżnienie między dziedziczeniem, adaptacją i stworzeniem nowego obrzędu chroni historię przed pozorną prostotą jednej, nieprzerwanej tradycji.
Podobnej uwagi wymaga słownictwo. Pentagram oznacza figurę pięcioramiennej gwiazdy, natomiast pentakl w dawnych źródłach magicznych może być talizmanicznym znakiem lub przedmiotem, który wcale nie musi zawierać takiej gwiazdy. Współczesne utożsamianie pentaklu z pentagramem wpisanym w koło jest rozpowszechnione, lecz nie obejmuje całej historii terminu. Także obecność pięcioramiennego znaku w Wicca i innych nurtach neopogańskich nie oznacza automatycznie tożsamości jego znaczenia z funkcją pełnioną w ceremoniach hermetycznych. Ten sam rysunek może należeć do różnych gramatyk religijnych, podobnie jak ten sam wyraz zmienia sens zależnie od zdania.
Czytając źródła, warto zatem zestawiać Léviowską filozofię symbolu z instrukcjami Crowleya i materiałami opublikowanymi przez Regardiego, zamiast traktować wszystkich tych autorów jako zgodnych świadków jednej doktryny. Pomocny kontekst historyczny przynoszą również badania nad Złotym Brzaskiem, między innymi prace Ellica Howe’a, a szerszą perspektywę metodologiczną – studia Woutera J. Hanegraaffa nad zachodnim ezoteryzmem. Źródło praktyka mówi, jak obrzęd należy rozumieć i wykonywać wewnątrz określonej tradycji; opracowanie historyczne pyta ponadto, kiedy takie rozumienie powstało, z czego czerpało i jakim przemianom podlegało. Oba rodzaje lektury są potrzebne, lecz odpowiadają na odmienne pytania.
Ostatecznie siła pentagramu jako symbolu polega nie na tym, że pozwala ominąć trud rozumienia, ale że skupia go w jednej, niezwykle oszczędnej figurze. Pięć ramion może przywoływać ciało, żywioły, zdrowie, hierarchię albo doskonałość proporcji; rytuał wybiera z tej wieloznaczności określony porządek i przeprowadza go przez gest, głos oraz wyobraźnię. Wygnanie staje się wówczas sztuką rozróżnienia: między wnętrzem i zewnętrzem, intencją i rozproszeniem, odziedziczonym językiem a własnym doświadczeniem. Najcenniejszą granicą, jaką ceremoniał potrafi ustanowić, pozostaje być może granica między żywą pracą z symbolem a bezkrytyczną wiarą we wszystko, co symbolowi przypisano.
