Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Magia ceremonialna

Goecja – ewokacja w tradycji salomonicznej

Goecka ewokacja według wydania Mathersa i Crowleya z 1904 roku opiera się na kręgu i trójkącie sztuki, znakach Salomona, pieczęci ducha i stopniowanych zaklęciach zakończonych licencją na odejście, a tradycja uznaje ją za najtrudniejszą i psychologicznie najbardziej ryzykowną operację magii ceremonialnej.

Film odtworzy się w odtwarzaczu YouTube (youtube-nocookie.com) dopiero po kliknięciu. Otwórz w YouTube

Operacja na samym końcu drogi

Goecja jest pierwszą częścią Lemegetonu, czyli Mniejszego Klucza Salomona, siedemnastowiecznej angielskiej kompilacji, której historia i katalog siedemdziesięciu dwóch duchów zostały omówione w osobnych tekstach tej biblioteki. Tutaj chodzi o coś innego: o przebieg operacji, którą księga opisuje, w postaci znanej z wydania przygotowanego przez Samuela Liddella MacGregora Mathersa i opublikowanego w 1904 roku przez Aleistera Crowleya w Boleskine. To wydanie, z przedmową Crowleya i dodaną na początku „Inwokacją wstępną”, ukształtowało nowoczesne rozumienie salomonicznej ewokacji.

Sam tom ma osobliwą historię. Mathers przygotował przekład z rękopisów British Museum, lecz po rozłamie w Złotym Brzasku to Crowley doprowadził do druku, dodając własną przedmowę, przypisy i inwokację, a na stronie tytułowej opisując przekład jako dzieło „martwej ręki”. Mimo sporu między nimi tekst zasadniczy pozostał przekładem Mathersa.

Ewokacja w ścisłym znaczeniu różni się od inwokacji. Inwokacja wzywa siłę do wnętrza operatora i jego świątyni; ewokacja ma wywołać istotę poza operatorem, w wyznaczonym miejscu, oddzielonym od niego granicą. Właśnie dlatego operacja goecka wymaga dwóch figur: kręgu, w którym stoi mag, i trójkąta, w którym ma się ukazać duch.

Tradycja magii ceremonialnej konsekwentnie umieszcza tę pracę na końcu drogi, a nie na jej początku. Kto nie opanował odpędzania, równowagi żywiołów, stałej praktyki medytacyjnej i dziennika, nie powinien do niej przystępować. Ten tekst opisuje przebieg rzetelnie, lecz nie jest zachętą ani instrukcją dla początkujących. Nie omawia też żadnych celów, które miałyby szkodzić komukolwiek; tradycja salomoniczna sama podporządkowuje całą operację Bogu, a mag, który chciałby jej użyć przeciw innym, wychodzi poza jej ramy.

Krąg, trójkąt i znaki Salomona

Księga opisuje wyposażenie dość szczegółowo. Krąg ma mieć dziewięć stóp średnicy; na jego obwodzie wpisuje się imiona Boże i imiona hierarchii anielskich, ułożone wzdłuż zwiniętego węża, a wokół rozmieszcza się znaki ochronne. Mag stoi wewnątrz i nie opuszcza kręgu przez cały czas trwania operacji.

Trójkąt sztuki rysuje się na zewnątrz kręgu, w odległości około dwóch stóp, po tej stronie świata, z którą katalog wiąże danego ducha. Wzdłuż jego boków wpisane są trzy imiona: Tetragrammaton (wym. tetragrammaton), Primeumaton (wym. primeumaton) i Anaphaxeton (wym. anafakseton), a wewnątrz, w trzech polach przy wierzchołkach, rozdzielone sylaby imienia archanioła: MI–CHA–EL (wym. mi-cha-el). W środku trójkąta pozostaje puste koło – miejsce, w którym duch ma przybrać postać.

Krąg goecki z imionami Bożymi na obwodzie i trójkąt sztuki z imionami Tetragrammaton, Primeumaton, Anaphaxeton oraz MI–CHA–EL
Krąg i trójkąt sztuki według Goecji: mag pozostaje w kręgu, duch ma się ukazać w trójkącie poza nim. · dotknij, aby powiększyć

Do kręgu i trójkąta dochodzą znaki noszone przez maga. Heksagram Salomona kreśli się na pergaminie i nosi przypięty do szaty, zakryty płótnem; księga każe odsłonić go, gdy duch się pojawi, aby przybrał ludzką postać i stał się posłuszny. Pentagram Salomona, wykonany ze złota lub srebra, nosi się na piersi jako znak ochrony i władzy. Pieczęć konkretnego ducha – jego znak graficzny z katalogu – wykonuje się w metalu odpowiadającym jego randze i nosi na piersi jako lamen. Tekst wymienia także pierścień Salomona i mosiężne naczynie, związane z legendą o uwięzieniu duchów przez króla.

Przygotowanie operatora

Goecja jest tekstem zwięzłym i zakłada, że czytelnik zna szerszą tradycję salomoniczną, która przed każdą operacją wymaga okresu oczyszczenia: wstrzemięźliwości, modlitwy, starannego wykonania narzędzi, wyboru właściwej godziny. Nowocześni komentatorzy, idąc śladem Złotego Brzasku, dodają do tego wymóg opanowania odpędzania pentagramem i heksagramem oraz zdolności długotrwałego skupienia na obrazie.

Wielu nowoczesnych praktyków umieszcza w kole wewnątrz trójkąta czarne lustro, kryształ albo naczynie z dymiącym kadzidłem, by obraz miał w czym się ukształtować. Takie rozwiązanie nie pochodzi z samego tekstu Goecji, ale jest dziś bardzo rozpowszechnione i wynika z doświadczenia, że ewokacja przebiega przede wszystkim w polu wizji, a nie jako fizyczne zjawisko.

Postawa w kręgu jest stojąca, wyprostowana, twarzą ku trójkątowi. Oddech spokojny i głęboki, bo zaklęcia są długie i wypowiada się je donośnie. Imiona Boże w zaklęciach wibruje się, jak w innych rytuałach tej tradycji: przeciągle, na pełnym wydechu. Przed operacją mag ustala jeden cel, możliwie wąski, i zapisuje go; ewokacja „dla sprawdzenia, czy działa” jest w tradycji uważana za lekkomyślność.

Przebieg według Goecji

Poniższa kolejność odpowiada układowi tekstów w wydaniu z 1904 roku. Nie podaję tu pełnych formuł zaklęć – należy je czytać w samym źródle.

  1. Przygotuj krąg i trójkąt, umieść pieczęć ducha w gotowości, załóż szatę, heksagram i pentagram Salomona.
  2. Wejdź do kręgu i zamknij go. W wydaniu Crowleya operację poprzedza „Inwokacja wstępna”, przejęta z grecko-egipskiego papirusu magicznego; jej znaczenie omawia osobny tekst o Rytuale Bezgłowego.
  3. Wypowiedz pierwsze zaklęcie: wezwanie ducha po imieniu, w imionach Boga i z odwołaniem do władzy Salomona, z poleceniem, by ukazał się w trójkącie w łagodnej, ludzkiej postaci i odpowiadał zgodnie z prawdą.
  4. Jeśli duch się nie ukazuje, powtórz zaklęcie, a następnie wypowiedz drugie zaklęcie, silniejsze w tonie.
  5. Jeśli i to nie skutkuje, tekst przewiduje przymus, a potem wezwanie króla, który rządzi daną stroną świata, by wysłał podległego mu ducha.
  6. Dopiero gdy wszystkie te formy zawiodą, księga przewiduje najostrzejsze stopnie: „łańcuch duchów”, czyli wielką klątwę, oraz zaklęcie ognia, w którym pieczęć ducha poddana zostaje działaniu ognia. Wielu nowoczesnych praktyków uważa te stopnie za wyraz dawnej mentalności przymusu i całkowicie z nich rezygnuje.
  7. Gdy duch się ukaże, odsłoń heksagram, wypowiedz powitanie i przemowę do ducha, a następnie przedstaw jasno i krótko swoją prośbę.
  8. Po zakończeniu wypowiedz licencję na odejście: polecenie, by duch oddalił się w pokoju, nie czyniąc szkody ludziom ani zwierzętom, i był gotów przybyć ponownie, gdy zostanie wezwany.
  9. Nie opuszczaj kręgu od razu. Odczekaj, a w praktyce nowoczesnych szkół wykonaj jeszcze rytuał odpędzający i dopiero potem wyjdź.

Stopniowanie zaklęć i ich sens

Najbardziej charakterystyczną cechą goeckiego przebiegu jest stopniowanie. Operator zaczyna od prośby wyrażonej w imionach Bożych, a każde kolejne zaklęcie podnosi ton: od wezwania do rozkazu, od rozkazu do przymusu, od przymusu do odwołania się do wyższej władzy, wreszcie do klątwy. Ta drabina odzwierciedla wyobrażenie świata duchów jako dworu z hierarchią urzędów – mag nie targuje się z duchem, lecz odwołuje się kolejno do coraz wyższych instancji tego samego porządku, którego szczytem jest Bóg.

Stopniowanie ma też wymiar praktyczny. Operator, który od razu sięga po najmocniejsze formuły, nie ma już dokąd się odwołać i wystawia się na frustrację, a z nią na gniew i pośpiech, które tradycja uważa za najgorszych doradców w kręgu. Cierpliwe powtarzanie pierwszego zaklęcia, nawet wielokrotne, jest w tym ujęciu oznaką panowania nad sobą, a nie słabości.

Krąg i trójkąt wyrażają tę samą myśl w przestrzeni. Mag pozostaje w obszarze wyznaczonym imionami Bożymi, duch – w obszarze ograniczonym imionami i archaniołem Michałem, który w tradycji pokonuje smoka. Heksagram zmusza do przyjęcia formy, pentagram chroni. Powitanie ducha i przemowa do niego, które następują po jego ukazaniu się, mają w księdze charakter dworskiej formuły: mag przyjmuje przybysza uprzejmie, przypomina mu o władzy, w której imieniu go wezwał, i żąda prawdziwych odpowiedzi. Ta mieszanina grzeczności i stanowczości dobrze oddaje całą postawę salomoniczną: duch nie jest ani przyjacielem, ani wrogiem, lecz istotą, z którą rozmawia się w ściśle wyznaczonych granicach.

Licencja na odejście zamyka relację, a ostrzeżenie, by nie wychodzić z kręgu, zanim duch odejdzie, należy do najczęściej powtarzanych przestróg całej literatury grymuarowej.

Ryzyko i rozsądek

Tradycja traktuje ewokację goecką jako najtrudniejszą i najbardziej niebezpieczną operację w całej magii ceremonialnej i warto przyjąć tę ocenę poważnie, niezależnie od tego, jak rozumie się naturę duchów. Crowley w przedmowie do wydania z 1904 roku, zatytułowanej „Wtajemniczona interpretacja magii ceremonialnej”, zaproponował odczytanie duchów jako części ludzkiego mózgu, a całej operacji jako metody pobudzania określonych obszarów świadomości. Taka lektura nie zmniejsza ryzyka – przenosi je tylko do psychiki.

Długotrwałe skupienie na demonicznych obrazach, praca w półmroku, kadzidło, post i niewyspanie sprzyjają stanom dysocjacji, lękowi, obsesyjnemu powracaniu do ceremonii, poczuciu bycia obserwowanym, a u osób podatnych mogą wywołać lub zaostrzyć objawy psychotyczne. Osoby z historią psychozy, ciężkiej depresji, zaburzeń dysocjacyjnych lub nadużywania substancji nie powinny podejmować tej praktyki. Każdemu innemu warto doradzić trzy zabezpieczenia: wieloletnią, stabilną praktykę podstawową, zaufaną osobę, która wie o planowanej pracy, oraz natychmiastowe przerwanie i konsultację ze specjalistą, gdy pojawią się zaburzenia snu, natrętne myśli lub wrażenie utraty kontroli.

Najczęstszymi błędami są pośpiech, zbyt ambitny cel, praca w stanie zmęczenia lub emocjonalnego wzburzenia, pomijanie licencji na odejście i odpędzania oraz przekonanie, że brak widzialnego zjawiska oznacza, iż nic się nie wydarzyło – albo przeciwnie, że każde późniejsze zdarzenie jest skutkiem ceremonii. Błędem jest również traktowanie wyposażenia jako czystej formalności: krąg narysowany niedbale, pieczęć przerysowana w pośpiechu, imiona zapisane z pomyłkami. W logice tej tradycji staranność wykonania narzędzi jest pierwszą częścią samej operacji, a nie jej przygotowaniem.

Uczciwy dziennik, prowadzony bez upiększeń, pozostaje najlepszym lekarstwem na oba złudzenia.

Miejsce Goecji w praktyce

Goecka ewokacja nie należy do codziennej praktyki i nie ma jej zastępować. Codziennością maga pozostają odpędzanie, medytacja, modlitwa i studium. Goecja jest dla niej punktem odniesienia: tekstem, który pokazuje, jak tradycja wyobrażała sobie pełną operację, i który można studiować latami, nigdy jej nie wykonując. Wielu poważnych praktyków przez całe życie poprzestaje na lekturze, przepisywaniu pieczęci i medytacji nad strukturą kręgu i trójkąta. To także jest sposób poznawania tej księgi, a w wielu wypadkach sposób najmądrzejszy.