Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Magia ceremonialna

Francis Barrett i The Magus z 1801 roku

The Magus Francisa Barretta, wydany w Londynie w 1801 roku, nie wniósł do magii niemal żadnej nowej treści, lecz jako zręczna kompilacja Agryppy, pseudo-Agryppy i Piotra z Abano, opatrzona sugestywnymi rycinami, przeniósł renesansową filozofię okultną do angielskiego okultyzmu XIX wieku i stał się jego podręcznikiem.

Portret autora, Francisa Barretta, z wydania „The Magus” z 1801 roku – domena publiczna
Portret autora, Francisa Barretta, z wydania „The Magus” z 1801 roku – domena publiczna · Wikimedia Commons

Książka z londyńskiej księgarni

W 1801 roku londyńska firma księgarska Lackington, Allen and Co. wydała okazały tom w kwarcie pod tytułem The Magus, or Celestial Intelligencer. Strona tytułowa obiecywała „kompletny system filozofii okultnej”: magię naturalną i niebiańską, alchemię, sztukę talizmanów, właściwości liczb i znaków, kabałę, naturę dobrych i złych duchów, a na dodatek żywoty najsłynniejszych filozofów i magów pod tytułem Biographia Antiqua. Jako autor figurował Francis Barrett, który przedstawił się jako „F.R.C.”, co czytelnicy mogli odczytywać jako sugestię przynależności do bractwa różokrzyżowców, i jako profesor chemii, filozofii naturalnej i okultnej oraz kabały.

O samym Barretcie wiadomo zaskakująco mało. Data jego urodzenia jest niepewna, zwykle umieszcza się ją w latach siedemdziesiątych XVIII wieku, a data śmierci pozostaje nieznana. Lepiej udokumentowany jest inny, niemagiczny epizod jego życia: w 1802 roku podjął kilka publicznych prób wzlotu balonem, między innymi w Greenwich i w Swansea, które zakończyły się niepowodzeniem i ośmieszeniem w prasie. Francis King, autor biografii Barretta wydanej w 1992 roku pod tytułem The Flying Sorcerer, zebrał te rozproszone wiadomości, ale obraz człowieka pozostaje fragmentaryczny. Mamy przed sobą przede wszystkim książkę, a jej autor jest niemal tylko nazwiskiem na stronie tytułowej.

Tradycja, przekazywana w XIX wieku i powtarzana przez późniejszych autorów, łączy powstanie The Magus z księgarnią Johna Denleya przy Catherine Street w okolicy Covent Garden, w której Barrett miał korzystać z rzadkich dzieł okultystycznych. Brak dokumentów, które pozwoliłyby tę opowieść potwierdzić w szczegółach, ale jest ona prawdopodobna: Denley specjalizował się w literaturze tego rodzaju i przez kilka dziesięcioleci był w Londynie głównym jej dostawcą.

Kompilacja z trzech źródeł

Już w XIX wieku zauważono, że znaczna część The Magus nie jest dziełem Barretta. Porównanie z wcześniejszymi angielskimi przekładami pokazuje, że całe rozdziały zostały przejęte niemal słowo w słowo. Głównym źródłem był przekład Trzech ksiąg filozofii okultnej Henryka Korneliusza Agryppy, wydany w Londynie w 1651 roku przez tłumacza podpisanego inicjałami J.F. Z niego pochodzą wykłady o naturze żywiołów, o właściwościach okultnych, o wpływach gwiazd, o liczbach, pieczęciach planetarnych i kwadratach magicznych.

Drugim źródłem był tom wydany w 1655 roku przez Roberta Turnera, zawierający przekład tak zwanej Czwartej księgi przypisywanej Agryppie, której autentyczność kwestionował już uczeń Agryppy, Johann Weyer, a także Heptameronu, przypisywanego Piotrowi z Abano. Stąd Barrett zaczerpnął materiał dotyczący przywoływania duchów: krąg magiczny, imiona aniołów rządzących dniami i godzinami, formuły zaklęć. W części poświęconej magii naturalnej widać ponadto ślady innych lektur, prawdopodobnie Magii naturalnej Giambattisty della Porty w angielskim przekładzie z XVII wieku.

Kompilacja nie była sama w sobie czymś niezwykłym. Literatura magiczna od średniowiecza rozwijała się przez przepisywanie, łączenie i przerabianie wcześniejszych tekstów, a pojęcie autorstwa w tej dziedzinie było zawsze płynne. Barrett nie zaznaczał jednak źródeł, a jego styl, nieco uwspółcześniony, sprawiał wrażenie, że czytelnik ma do czynienia z oryginalnym wykładem. Arthur Edward Waite, który pod koniec XIX wieku pisał o historii magii ceremonialnej, potraktował The Magus z wyraźną pogardą jako plagiat, i ta ocena zaciążyła na reputacji książki w kręgach badaczy.

Wartość wyboru i redakcji

Ocena czysto filologiczna pomija jednak to, co w dziele Barretta było rzeczywiście nowe. Nie była to treść, lecz wybór i porządek. Siedemnastowieczne przekłady Agryppy i Turnera były w 1801 roku rzadkie i drogie, a ich archaiczna angielszczyzna trudna w lekturze. Barrett zebrał z nich to, co uważał za najważniejsze, ułożył w jednym tomie, dodał kilka własnych uwag i uzupełnień, i nadał całości formę systematycznego podręcznika. Czytelnik, który dotąd musiałby polować na kilka rzadkich książek, otrzymywał wszystko w jednym, starannie wydanym tomie.

Układ książki odzwierciedla renesansową hierarchię wiedzy magicznej. Pierwsza księga prowadzi od świata żywiołów i właściwości ukrytych w kamieniach, roślinach i zwierzętach, przez alchemię i magnetyzm, ku magii niebiańskiej, w której działa się przez wpływy planet, talizmany i obrazy wykonane pod określonymi konstelacjami. Druga księga wznosi się wyżej, ku kabale i magii ceremonialnej, a więc ku światu inteligencji i duchów, do których zwraca się imionami i pieczęciami. Czytelnik przechodzi zatem tę samą drogę, którą Agryppa wyznaczył w swoich trzech księgach: od natury przez niebo ku boskości. Barrett skrócił tę drogę i uprościł jej filozoficzne uzasadnienia, ale zachował jej kierunek, a wraz z nim przekonanie, że magia jest uporządkowaną nauką o łańcuchu bytów, a nie zbiorem luźnych sztuczek.

Barrett wprowadził też pewne akcenty, które odróżniają jego kompilację od źródeł. Kładł nacisk na moc wyobraźni i woli operatora, wplatał wątki magnetyzmu, modnego w Anglii po działalności Mesmera i jego naśladowców, i podkreślał moralny wymiar praktyki. Magia jest u niego zarazem nauką i drogą pobożności, a mag powinien być człowiekiem czystym, cierpliwym i pokornym wobec Boga. Ten ton, bliższy kaznodziei niż czarnoksiężnikowi, dobrze odpowiadał wrażliwości czytelników wychowanych w protestanckiej Anglii przełomu wieków.

W Biographia Antiqua, dołączonej na końcu, Barrett przedstawił galerię postaci, które uważał za poprzedników swojej sztuki: od Hermesa i Zoroastra przez filozofów starożytnych po średniowiecznych i renesansowych uczonych. Część biograficzna jest równie zależna od wcześniejszej literatury i pełna legend, ale pełniła ważną funkcję: wpisywała czytelnika w długą genealogię mędrców, nadając jego zainteresowaniom godność tradycji.

Głowy demonów i obietnica szkoły

Najbardziej zapamiętaną cechą The Magus są jednak ryciny. Obok tablic z pieczęciami, kwadratami magicznymi, alfabetami tajemnymi i diagramami kręgów książka zawiera kilka plansz przedstawiających głowy złych duchów, częściowo kolorowanych ręcznie. Ukazują one twarze o wyrazistych, groteskowych rysach, opatrzone imionami takimi jak Apollyon, Abaddon czy Asmodeusz, i zostały zgrupowane pod nagłówkami nawiązującymi do biblijnych „naczyń gniewu” i „fałszywych bogów”. Ryciny te nie mają odpowiednika w źródłach, z których Barrett czerpał tekst, i to one bardziej niż cokolwiek innego nadawały książce charakter niepokojącego, niemal zakazanego dzieła.

Druga osobliwość to ogłoszenie zamieszczone w tekście. Barrett informował czytelników, że jest gotów przyjąć niewielką grupę uczniów, zainteresowanych studiowaniem filozofii okultnej, chemii i kabały pod jego kierunkiem, i podawał swój adres przy Norton Street w londyńskiej dzielnicy Marylebone. Nie wiadomo, czy kurs rzeczywiście się odbył, ani ilu uczniów się zgłosiło. Samo ogłoszenie jest jednak znamienne: po raz pierwszy w Anglii magia ceremonialna została zaproponowana jako przedmiot nauczania dostępny za pośrednictwem drukowanej oferty, a nie wyłącznie przez prywatne powiązania i przekaz rękopisów.

Jeden z rzekomych uczniów jest przynajmniej znany z nazwiska. John Parkins z Little Gonerby koło Grantham w hrabstwie Lincoln, działający na początku XIX wieku jako wiejski mag, astrolog i autor broszur, przedstawiał się jako uczeń Barretta. Jego twierdzenia trudno zweryfikować, ale pokazują, że autor The Magus stał się w krótkim czasie postacią, na którą można było się powoływać, by uwiarygodnić własną praktykę.

Recepcja w XIX wieku

Wpływ The Magus na angielski okultyzm następnego stulecia był trwały i wielostronny. Książka krążyła w odpisach i egzemplarzach przechodzących z rąk do rąk, a jej treść przenikała do rękopiśmiennych zbiorów praktyków. Szczególnie ważna jest tu postać Fredericka Hockleya, który przez lata pracował dla wspomnianego Denleya jako kopista rękopisów okultystycznych, a następnie sam prowadził eksperymenty z kryształowym wróżeniem. Hockley przepisał i zebrał ogromną ilość materiału, w tym teksty związane z kręgiem Barretta, i stanowił jedno z ogniw łączących pokolenie z początku wieku z ruchem okultystycznym jego końca.

Pośrednio z tym środowiskiem łączy się też literatura piękna. Edward Bulwer-Lytton otworzył swoją powieść Zanoni z 1842 roku sceną w zapomnianej księgarni z dziełami alchemicznymi i okultystycznymi w okolicy Covent Garden, którą komentatorzy często utożsamiają z księgarnią Denleya. Związek Bulwer-Lyttona z samym Barrettem lub jego uczniami nie jest dobrze udokumentowany i bywa przesadnie podkreślany, ale atmosfera londyńskiego antykwariatu jako miejsca przekazu tajemnej wiedzy, którą powieść tak skutecznie utrwaliła, ma swoje realne tło w świecie, w którym powstał The Magus.

W drugiej połowie XIX wieku, gdy powstawały nowe stowarzyszenia okultystyczne i rosło zainteresowanie magią ceremonialną, książka Barretta była już klasyką, choć klasyką o wątpliwej reputacji. Dla jednych stanowiła pierwszy kontakt z systemem Agryppy, dla innych przykład tego, jak nie należy obchodzić się ze źródłami. W XX wieku doczekała się licznych przedruków i faksymiliów, a jej ryciny weszły na stałe do ikonografii popularnego okultyzmu.

Pomost między epokami

Znaczenie The Magus polega więc na tym, że zbudował pomost tam, gdzie go brakowało. Między renesansową filozofią okultną a wiktoriańskim odrodzeniem magii rozciągał się wiek oświecenia, w którym takie zainteresowania zeszły do podziemia, a kontakt z dawnymi tekstami był utrudniony. Barrett zaoferował czytelnikom XIX wieku łatwo dostępny zbiór najważniejszych materiałów, w języku zrozumiałym i w formie zachęcającej do praktyki. Że był to w dużej mierze zbiór cudzy, nie umniejsza jego roli historycznej.

Jest w tym pewna ironia. Książka, którą badacze uznali za plagiat, okazała się skuteczniejszym przekaźnikiem tradycji niż wiele dzieł oryginalnych. Renesansowa wizja świata jako sieci ukrytych sympatii, w której człowiek może działać przez znaki, liczby i duchy, dotarła do angielskich czytelników XIX wieku w dużej mierze przez pośrednictwo człowieka, o którym nie wiemy prawie nic, poza tym, że chciał latać balonem i uczyć magii przy Norton Street.