Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Magia ceremonialna

Liber Resh vel Helios – cztery adoracje solarne

Liber Resh vel Helios, czyli Liber CC Aleistera Crowleya, każe pozdrawiać Słońce cztery razy na dobę – o świcie, w południe, o zachodzie i o północy – pod imionami Ra, Ahathoor, Tuma i Kefry, aby zwykły dzień stał się nieprzerwanym przypomnieniem o Wielkim Dziele.

Film odtworzy się w odtwarzaczu YouTube (youtube-nocookie.com) dopiero po kliknięciu. Otwórz w YouTube

Słońce jako zegar Wielkiego Dzieła

Liber Resh vel Helios, oznaczony w katalogu pism Aleistera Crowleya numerem CC, jest jednym z najkrótszych tekstów, jakie przeznaczył dla aspirantów zakonu A∴A∴, a zarazem jednym z najczęściej praktykowanych. Ukazał się w 1911 roku w szóstym numerze pierwszego tomu The Equinox. Tytuł łączy hebrajską literę Resz, której Złoty Brzask przypisał kartę Słońca, z greckim imieniem Heliosa. Cała treść mieści się na jednej stronie: cztery krótkie pozdrowienia, wypowiadane w czterech punktach doby, oraz kilka zdań wskazówek, jak je wykonywać.

Prostota jest tu zamierzona. Rytuał nie wymaga świątyni, szat ani narzędzi; wymaga natomiast tego, co najtrudniejsze, czyli wierności. Cztery razy na dobę adept przerywa to, czym jest zajęty, zwraca się w stronę, w której znajduje się Słońce, i przypomina sobie, że codzienne życie toczy się w obrębie większego porządku. Ostatni punkt tekstu mówi to wprost: adoracje mają sprawić, by praktykujący pamiętał o Wielkim Dziele, które podjął, i by znajdował w tym siłę do dalszej pracy. Liber Resh nie jest więc ceremonią do odprawiania od święta, lecz rodzajem zegara, który odmierza dzień nie godzinami pracy, ale stacjami pozornej wędrówki Słońca.

Za tą prostotą stoi wyraźna teologia. Słońce nie wschodzi ani nie zachodzi naprawdę; ruch jest złudzeniem wynikającym z obrotu Ziemi. W języku thelemickim wyraża to przekonanie, że światło, któremu adept oddaje cześć, jest stałe, a zmienia się jedynie jego położenie względem patrzącego. Cztery adoracje czczą zatem jedno źródło pod czterema imionami, a w szóstym punkcie Crowley zaleca, by praktykujący przybrał postać boga, którego pozdrawia, jak gdyby jednoczył się z nim w adoracji tego, co jest ponad nim.

Cztery stacje i ich bóstwa

Każdemu punktowi doby odpowiada inny kierunek i inne egipskie imię boskie. Pozdrawia się zawsze Słońce, a nie stronę świata jako taką, dlatego orientacja wynika z jego położenia: o świcie jest ono na wschodzie, w południe na południu, o zachodzie na zachodzie, a o północy – ukryte pod horyzontem – na północy. Obowiązuje to na półkuli północnej, dla której tekst został napisany; praktykujący na południe od równika muszą sami rozstrzygnąć, czy odwrócić oś południe–północ.

O świcie adept zwraca się ku wschodowi i pozdrawia Ra (wym. ra), Słońce wschodzące, w jego wschodzie i w jego sile. W południe zwraca się ku południowi i pozdrawia Ahathoor (wym. ahatur), czyli Hathor, boginię piękna i radości, Słońce w pełni triumfu. O zachodzie zwraca się ku zachodowi i pozdrawia Tum (wym. tum), Atuma, starego boga zstępującego, Słońce w jego zachodzie i w jego radości. O północy zwraca się ku północy i pozdrawia Kefrę (wym. kefra), Chepri, boga-skarabeusza, który toczy niewidzialne Słońce przez ciemność, w jego ukryciu i w jego milczeniu.

Droga słońca widziana ku południu: świt na wschodnim horyzoncie, południe w zenicie, zachód na zachodnim horyzoncie i północ pod Ziemią, z imionami Ra, Ahathoor, Tum i Kefry
Świt na wschodzie, południe na południu, zachód na zachodzie, północ na północy – cztery adoracje jednego Słońca. · dotknij, aby powiększyć

Wszystkie cztery teksty mają tę samą budowę. Otwiera je pozdrowienie boga pod dwoma przymiotami; po nim następuje obraz Słońca płynącego w łodzi przez niebiosa w danej fazie swojej drogi, z Tahutim, czyli Thotem, stojącym na dziobie i z Ra-Hoorem przy sterze; całość zamyka pozdrowienie przesyłane z „siedzib” poprzedniej pory. Pierwsza adoracja zaczyna się słowami, które po polsku brzmią mniej więcej: „Chwała Tobie, który jesteś Ra w swoim wschodzie”, a kończy pozdrowieniem z siedzib Nocy. Kolejne posyłają pozdrowienie z siedzib Poranka, Dnia i Wieczoru. Słońce przychodzi więc zawsze z pory, która właśnie minęła, a każda adoracja wiąże chwilę obecną z poprzednią, tak że cztery teksty tworzą zamknięte koło.

Obraz łodzi pochodzi wprost z egipskiej wyobraźni religijnej, w której Słońce przepływa niebo za dnia i podziemie nocą. Thot na dziobie jest mądrością, która wskazuje kierunek; Ra-Hoor przy sterze jest wolą, która utrzymuje kurs. Adept, powtarzając te słowa cztery razy dziennie, wpisuje we własną dobę obraz porządku, w którym mądrość i wola płyną razem.

Przygotowanie i postawa

Nie trzeba niczego poza świadomością pory i kierunku. Praktykujący powinien znać przybliżone godziny wschodu i zachodu Słońca w swoim miejscu, ponieważ zmieniają się one z porami roku. Południe oznacza kulminację Słońca, a nie dwunastą na zegarku; w czasie letnim różnica bywa znaczna. Północ to odpowiednio najniższy punkt drogi Słońca pod horyzontem.

Tekst każe pozdrawiać Słońce, dając znak swojego stopnia, i mówić „donośnym głosem”. Znak stopnia zakłada przynależność do systemu A∴A∴, w którym każdy stopień ma własny gest. Osoby spoza tej struktury przyjmują zwykle prostszą postawę – stoją wyprostowane, twarzą ku Słońcu – i nie przypisują sobie znaków, których nie otrzymały. Donośny głos jest ideałem; w miejscu publicznym lub w środku nocy, gdy śpią domownicy, większość praktykujących ogranicza się do szeptu lub wewnętrznej mowy, co nie zmienia samego aktu zwrócenia się ku światłu.

Przed każdą adoracją warto wykonać kilka spokojnych oddechów i przywołać w wyobraźni postać boga danej pory. Szósty punkt tekstu mówi, że lepiej jest przybrać boską postać pozdrawianego bóstwa, a więc przez chwilę wyobrazić sobie, że się nim jest. Nie jest to warunek konieczny, lecz pogłębienie praktyki, do którego dochodzi się z czasem.

Przebieg adoracji

Każda z czterech adoracji składa się z tych samych elementów, opisanych w samym Liber CC:

  1. Zatrzymaj się i ustal, gdzie znajduje się Słońce w danej porze doby.
  2. Zwróć się w odpowiednim kierunku: o świcie ku wschodowi, w południe ku południowi, o zachodzie ku zachodowi, o północy ku północy.
  3. Daj znak swojego stopnia albo przyjmij wyprostowaną postawę skupienia.
  4. Wypowiedz adorację właściwą dla danej pory, kierując ją do Ra, Ahathoor, Tuma lub Kefry.
  5. Po adoracji daj znak milczenia, którego tekst wymaga po każdej z inwokacji.
  6. Wykonaj adorację przekazaną ci przez przełożonego, jeśli ją otrzymałeś.
  7. Na koniec oddaj się krótkiej, świętej medytacji.

Szósty krok wymaga wyjaśnienia. Crowley zostawił miejsce na adorację przekazywaną indywidualnie, nie wpisując jej treści do tekstu. W praktyce wspólnot thelemickich szeroko przyjęło się w tym miejscu odmawianie hymnu z trzeciego rozdziału Liber AL vel Legis, wierszowanej parafrazy napisu ze Steli Objawienia, zaczynającej się od słów o „najwyższej jedności”. Jest to zwyczaj, a nie wymóg samego Liber CC; kto nie ma przełożonego, może go przyjąć albo poprzestać na milczeniu i medytacji.

Medytacja po adoracji nie musi być długa. Chodzi o to, by akt pozdrowienia nie urwał się gwałtownie, lecz przeszedł w chwilę skupionej ciszy, w której adept pozwala obrazowi Słońca i jego łodzi wybrzmieć.

Znaczenie gestów, imion i kierunków

Cztery bóstwa tworzą cykl, który można czytać na kilku poziomach. Ra jest energią początku, Ahathoor pełnią i pięknem rozkwitu, Tum spełnieniem i spokojnym zstąpieniem, Kefra ukrytą pracą przemiany, która przygotowuje nowy świt. Ten sam rytm rozpoznaje się w każdym przedsięwzięciu, w biegu życia i w drodze inicjacyjnej. Adoracja o północy ma szczególną wagę: pozdrawia Słońce, którego nie widać, i uczy wiary w światło, kiedy nic nie potwierdza jego obecności.

Przymioty przypisane bogom tworzą osobny ciąg: wschód i siła, triumf i piękno, zachód i radość, ukrycie i milczenie. Zwraca uwagę, że zachodowi przypisano radość, a nie smutek – zgodnie z thelemicką nauką, że ciemność jest jedynie fazą ruchu, a nie końcem światła.

Znak milczenia po każdej adoracji wiąże się z Harpokratesem, dzieckiem z palcem na ustach, w tradycji Złotego Brzasku i u Crowleya strażnikiem tajemnicy i ciszy. Po słowie wypowiedzianym donośnie przychodzi gest, który zamyka usta. W tym zestawieniu streszcza się cała postawa adepta: mówić z mocą, a następnie strzec tego, co zostało powiedziane.

Błędy i codzienna wierność

Pierwszym błędem jest mylenie południa zegarowego z południem słonecznym i ślepe trzymanie się dwunastej. Lepiej zajrzeć do tablic astronomicznych dla swojego miasta niż powtarzać przybliżenie. Drugim jest traktowanie adoracji jako formułki do szybkiego odbębnienia: pośpiesznie wymamrotany tekst, bez zatrzymania się i bez obrazu boga, traci właśnie to, czemu rytuał służy, czyli przerwanie automatyzmu dnia.

Trzecim błędem jest perfekcjonizm prowadzący do porzucenia praktyki. Mało kto wykonuje wszystkie cztery adoracje codziennie, zwłaszcza tę o północy i tę o świcie w zimie. Pominięcie nie unieważnia praktyki; unieważnia ją dopiero zaprzestanie. Czwartym jest przypisywanie sobie znaków stopni, których się nie otrzymało, oraz przekonanie, że bez nich rytuał nie działa.

Najrozsądniej zacząć od jednej lub dwóch adoracji – na przykład o zachodzie, kiedy dzień pracy zwykle się kończy – i dodawać kolejne, gdy pierwsze staną się nawykiem. Wiele osób ustawia przypomnienia odpowiadające porom słonecznym, przesuwane wraz z porami roku. Słowa najlepiej opanować na pamięć, aby w chwili adoracji nie zaglądać do kartki.

Crowley przywiązywał wielką wagę do dziennika magicznego i oczekiwał od aspirantów zapisywania każdej praktyki. W wypadku Liber Resh zapis może być bardzo krótki: data, pora, wykonana adoracja, ewentualne pominięcie i jego przyczyna, jedno zdanie o stanie skupienia. Po kilku miesiącach taki dziennik pokazuje więcej niż jakakolwiek introspekcja – ujawnia, które pory dnia stale się wymykają, kiedy uwaga słabnie i jak zmienia się stosunek do samej praktyki.

Kto chce zobaczyć postawę i rytm całego cyklu, znajdzie je w nagraniu dołączonym do tego tekstu. Sam tekst Liber CC warto jednak mieć przed oczami w oryginalnej postaci, bo jego zwięzłość jest częścią lekcji. Cztery krótkie pozdrowienia, wypowiadane wytrwale przez lata, kształtują świadomość skuteczniej niż niejedna rozbudowana ceremonia odprawiona raz w roku.