Kontrola myśli według Bardona
Szkolenie ducha w pierwszym kroku kursu Franza Bardona: obserwacja myśli od pięciu do dziesięciu minut, dyscyplina myśli w ciągu dnia, utrzymanie jednej myśli i pustka umysłu przez dziesięć minut, obok zwierciadeł duszy i ćwiczeń ciała.
Pierwszy krok jako szkoła ducha
Kontrola myśli otwiera kurs, który Franz Bardon opisał w Der Weg zum wahren Adepten, wydanym w 1956 roku we Fryburgu Bryzgowijskim i znanym z przekładu angielskiego jako Initiation into Hermetics. Kurs ma dziesięć kroków, a każdy krok obejmuje trzy dziedziny: ciało mentalne, czyli ducha, ciało astralne, czyli duszę, i ciało materialne. W kroku pierwszym ciało mentalne ćwiczy się w czterech etapach: obserwacji myśli, odsuwaniu myśli nieproszonych w ciągu dnia, utrzymaniu jednej myśli i pustce umysłu. Bardon zastrzega, by w żadnym razie nie iść dalej, zanim poprzednie ćwiczenie nie jest w pełni opanowane.
Bardon stawia tę pracę u podstaw całej hermetyki. Duch, który nie panuje nad własnymi myślami, nie zbuduje później wyobrażeń zmysłowych, nie skupi się na żywiole, nie przeniesie świadomości i nie utrzyma woli w operacji. Wszystko, co przychodzi w dalszych krokach – kondensacja żywiołów, ładowanie, praca z ciałem astralnym, przywoływanie – opiera się na umiejętności, którą krok pierwszy wprowadza: na władzy ducha nad jego własnym biegiem.
Trzy dziedziny kroku pierwszego
Krok pierwszy nie kończy się na ćwiczeniach ducha. Równolegle Bardon prowadzi pracę nad duszą, czyli introspekcję: sporządzenie dwóch zwierciadeł duszy, czarnego i białego, w których uczeń spisuje swoje wady i zalety i przyporządkowuje je czterem żywiołom. Ciało materialne zaczyna od porannego szczotkowania skóry miękką szczotką, aż lekko się zaróżowi, obmycia zimną wodą i kilku minut gimnastyki; dochodzi do tego świadomy oddech, w którym z powietrzem wciąga się wyobrażoną ideę, świadome przyjmowanie pokarmu i magia wody. Trzy dziedziny rozwijają się naraz. Bardon kładzie nacisk na równowagę: postęp w jednej bez pozostałych zaburza równowagę żywiołów w uczniu, a ta równowaga jest celem pierwszych kroków.
Zwierciadła duszy prowadzi się na piśmie, w dzienniku, którego nikomu się nie pokazuje. Przez pierwszy tydzień, a w razie potrzeby i drugi, uczeń spisuje bez litości wszystkie swoje wady, rano i wieczorem poświęcając kilka minut samokrytyce. Potem przypisuje każdą wadę jednemu z czterech żywiołów, a te, których nie umie przypisać, zapisuje w osobnej rubryce „obojętnych”. Przykłady Bardona: zazdrość, nienawiść, mściwość i gniewliwość pod Ogień; lekkomyślność, zarozumiałość, chełpliwość, rozrzutność i plotkarstwo pod Powietrze; obojętność, oziębłość, uległość, niedbałość i nieśmiałość pod Wodę; brak sumienia, melancholię, nieregularność i tępotę pod Ziemię. W następnym tygodniu każdą rubrykę dzieli się na trzy grupy: wady najsilniejsze i najczęstsze, rzadsze i słabsze oraz te, które zdarzają się tylko od czasu do czasu. To samo robi się z zaletami: czynność, zapał, stanowczość i odwaga pod Ogień; pilność, radość, zręczność, życzliwość i optymizm pod Powietrze; skromność, współczucie, spokój, czułość i przebaczanie pod Wodę; szacunek, wytrwałość, sumienność, trzeźwość i punktualność pod Ziemię. Powstają zwierciadło czarne i białe, a z nich widać, który żywioł przeważa. Praca nad duszą w dalszych krokach – opanowanie wad, wzmocnienie słabego żywiołu – opiera się na tym spisie.
Warunki pracy
Ćwiczy się w pozycji wygodnej, w fotelu albo na kanapie, z rozluźnionym ciałem i zamkniętymi oczami. Bardon nie wymaga tu żadnej szczególnej asany ani kierunku świata; świadomą postawę ciała wprowadza dopiero w kroku drugim. Potrzebne jest spokojne miejsce i zegar, na który można zerknąć bez wybijania się z rytmu. Czas mierzy się od początku dokładnie, bo cały etap ma miarę, którą trzeba osiągnąć.
Ćwiczenia wykonuje się dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Gdy w czasie sesji przychodzi senność, ćwiczenie się natychmiast przerywa i odkłada na inną porę. Bardon podaje sposoby na rześkość: kilka głębokich oddechów przed ćwiczeniem albo, jak czynią Hindusi, obmycie twarzy i górnej części ciała zimną wodą.

Przebieg ćwiczeń
- Usiądź lub połóż się wygodnie, rozluźnij ciało i zamknij oczy. Przyjmij postawę świadka: masz jedynie patrzeć na to, co pojawia się w umyśle.
- Obserwuj myśli, które przychodzą, bez zatrzymywania ich i bez wypychania. Gdy zauważysz, że jakaś myśl cię porwała i zapomniałeś o obserwacji, wróć do roli świadka.
- Zacznij od pięciu minut i wydłużaj ćwiczenie codziennie o minutę, aż przez co najmniej dziesięć minut ani razu nie zgubisz obserwacji.
- Ćwicz rano i wieczorem. Gdy przychodzi senność, przerwij od razu i odłóż ćwiczenie na inną porę.
- Po opanowaniu obserwacji ćwicz w ciągu dnia odsuwanie myśli nieproszonych: w domu nie zajmuj się sprawami pracy, w pracy nie pozwalaj myślom odpływać do spraw domowych, a wszystko, co robisz, wykonuj z pełną świadomością.
- Gdy nabierzesz w tym wprawy, wybierz jedną myśl lub jeden ciąg wyobrażeń i trzymaj go w umyśle, stanowczo odsuwając każdą inną myśl, która próbuje się wedrzeć, aż utrzymasz go przez co najmniej dziesięć minut.
- Po opanowaniu jednej myśli połóż się lub usiądź wygodnie, rozluźnij ciało, zamknij oczy i energicznie odsuwaj każdą nadchodzącą myśl, tak by w umyśle panowała zupełna pustka.
- Utrzymuj pustkę umysłu przez pełne dziesięć minut, nie tracąc panowania nad sobą i nie zasypiając.
- Po każdej sesji zapisz w dzienniku magicznym datę, godzinę, ćwiczenie, czas trwania, powodzenie lub niepowodzenie i zakłócenia, a na koniec ułóż plan pracy na następny dzień lub tydzień.
Bardon podaje czas dla przeciętnego ucznia – dziesięć minut obserwacji po tygodniu ćwiczeń – i zaznacza, że każdy może go wydłużyć według własnego rozeznania, bo rozwój jest u każdego inny. Pośpiech nie ma sensu, bo na tym kroku stoją wszystkie następne.
Co się ćwiczy
Pierwszy etap odsłania rzecz, o której większość ludzi wie tylko ogólnie: myślenie toczy się samo, a człowiek co jakiś czas spostrzega, dokąd go zaniosło. Obserwacja oddziela ducha od jego treści. Uczeń odkrywa, że może myśl widzieć, zamiast w niej tkwić; ten, kto patrzy, nie jest tym, na co patrzy. Bardon opisuje przebieg: na początku myśli napływają gwałtownie i przesuwają się tak szybko, że trudno je potem przypomnieć, ale z ćwiczenia na ćwiczenie stają się mniej chaotyczne, aż wreszcie wynurza się ich tylko kilka, jakby z daleka.
Drugi etap dodaje do obserwacji wolę. Jedna myśl utrzymana świadomie jest zaczątkiem koncentracji, bez której w kroku drugim nie da się budować wyobrażeń przedmiotów, dźwięków, zapachów i dotyku, a w dalszych krokach – pracować z żywiołami. Wyobraźnia magiczna różni się od marzenia właśnie tym, że jest kierowana; ćwiczenie z jedną myślą jest pierwszą lekcją takiego kierowania. Dyscyplinę myśli w ciągu dnia Bardon każe zachować na całe życie, bo wyostrza umysł i wzmacnia świadomość oraz pamięć.
Ostatni etap, pustka umysłu, jest stanem czujności bez treści: nic nie może się w umyśle dziać, a uczeń zachowuje pełne panowanie nad sobą. Na początku udaje się to tylko na kilka sekund, częste ćwiczenie wydłuża ten czas do pełnych dziesięciu minut.
Miary czasu są narzędziem sprawdzianu. Pięć i dziesięć minut to okresy krótkie, ale wystarczają, by odróżnić chwilowe skupienie od trwałej postawy. Bardon układał wskazówki tak, jakby pisał dla najbardziej zapracowanego człowieka, a uczeń, który pracuje sam, nie musi zgadywać, czy „już umie”: albo utrzymał obserwację, jedną myśl czy pustkę przez wyznaczony czas bez przerwy, albo nie.
Najczęstsze potknięcia
Pierwszym potknięciem jest pośpiech. Pierwsze ćwiczenie wydaje się proste i wielu przechodzi dalej, zanim naprawdę utrzymuje dziesięć minut obserwacji bez najmniejszego odejścia od niej. Drugim jest walka z myślami w etapie pierwszym. Kto je zatrzymuje, wykonuje już inne ćwiczenie; obserwacja tylko patrzy.
Trzecim jest senność, szczególnie w pozycji leżącej. Bardon każe wtedy przerwać od razu; zaśnięcie przekreśla ćwiczenie pustki. Czwartym jest nierzetelny zapis. Wpisy „dobrze” czy „średnio” nic nie mówią, a zawyżony czas odbiera całemu krokowi sens, bo jedynym sędzią jest sam uczeń. Piątym jest mylenie pustki z krótką przerwą między dwiema myślami. Sprawdzianem jest stan utrzymany spokojnie przez pełne dziesięć minut.
Krok pierwszy w zwykłym dniu
Ćwiczenia związuje się ze stałymi porami: poranną przed obowiązkami, wieczorną przed snem, nie w łóżku. Kilkanaście minut dwa razy dziennie mieści się w każdym planie, a regularność waży tu więcej niż długość pojedynczej sesji. Dyscyplina myśli w ciągu dnia – praca z myślą tylko o pracy, posiłek z myślą tylko o posiłku – sprawia, że sesje nie są wyspą w rozproszonym dniu.
Krok drugi buduje na tym, co dał pierwszy. W dziedzinie ducha przychodzą autosugestia i ćwiczenia koncentracji: wyobrażenia wzrokowe, słuchowe, czuciowe, węchowe i smakowe. W dziedzinie duszy – równowaga astralna względem żywiołów i przemiana wad ze zwierciadeł, w dziedzinie ciała – świadomy oddech porami skóry, świadoma postawa ciała i panowanie nad ciałem w codziennym życiu. Żadne z tych ćwiczeń nie uda się duchowi, który nie umie utrzymać jednej myśli przez dziesięć minut.
Po opanowaniu tych ćwiczeń nie porzuca się ich: w kroku trzecim Bardon wymienia jako pierwszy punkt podtrzymanie kroku pierwszego, który ma się stać nawykiem. Zapis z pierwszych miesięcy staje się dokumentem, do którego się wraca, gdy na wyższych krokach przychodzi pokusa, by iść na skróty.
