Olbracht Łaski i John Dee w Polsce Stefana Batorego
Przyjazd wojewody sieradzkiego Olbrachta Łaskiego do Anglii w 1583 roku, wyprawa Johna Dee do Łasku i Krakowa oraz jego spotkania ze Stefanem Batorym w 1585 roku pokazują, że rozmowy z aniołami były w renesansowej Europie także sprawą polityczną: obietnicą koron, sojuszy i krucjat.

Magnat w poszukiwaniu przeznaczenia
Olbracht Łaski (1536–1605) należał do najbarwniejszych postaci polskiej polityki drugiej połowy XVI wieku. Pochodził z możnego rodu, którego członkowie zajmowali wysokie urzędy w Koronie, sam był wojewodą sieradzkim, a jego życie upływało pomiędzy dworami, wyprawami i procesami o długi. Już w młodości wplątał się w sprawy mołdawskie, wspierając w 1561 roku awanturnika Jakuba Heraklidesa Despotę w zdobyciu tronu hospodarskiego. Posiadał dobra po obu stronach Karpat, w tym zamek w Kieżmarku na Spiszu, a jego zainteresowania obejmowały alchemię, astrologię i wszystko, co obiecywało dostęp do wiedzy ukrytej przed zwykłymi ludźmi.
Kiedy wiosną 1583 roku przybył do Anglii, przyjęto go z honorami należnymi dostojnikowi obcego państwa. Elżbieta I gościła go na dworze, a ważni dworzanie, w tym Robert Dudley, hrabia Leicester, zadbali o oprawę wizyty. Z inicjatywy angielskich gospodarzy odwiedził Oksford, gdzie urządzono na jego cześć dysputy uniwersyteckie; w czerwcu tego roku wystąpił tam Giordano Bruno, co sprawiło, że wizyta polskiego magnata przeszła do historii także jako tło jednego z najgłośniejszych epizodów angielskiego pobytu Nolańczyka. Dla Łaskiego jednak najważniejszy okazał się kto inny: John Dee, uczony z Mortlake, posiadacz jednej z największych prywatnych bibliotek w Anglii.
Nazwisko Łaskich nie było w Anglii obce. Stryj Olbrachta, Jan Łaski młodszy, wybitny teolog reformacji, za panowania Edwarda VI kierował w Londynie zborem cudzoziemców, a jego działalność pozostawiła ślad w angielskim protestantyzmie. Bratanek tego reformatora przybywał więc do kraju, w którym jego ród cieszył się pewną renomą, choć sam nie dzielił surowego, kalwińskiego temperamentu stryja. Jego ciekawość kierowała się raczej ku sztukom tajemnym niż ku sporom o eucharystię, a wizyta, oficjalnie dyplomatyczna i towarzyska, szybko nabrała prywatnego wymiaru.
Proroctwa z Mortlake
Dee znał już wtedy smak dworskiej przychylności i zarazem gorycz niespełnionych nadziei. Od roku prowadził z pomocą medium seanse, w których notował słowa istot uznawanych przez siebie za anioły. Łaski, który usłyszał o jego wiedzy, odwiedził go w Mortlake i wkrótce sam stał się przedmiotem pytań kierowanych do niewidzialnych rozmówców. Zachowane dzienniki duchowe Dee, opublikowane w znacznej części w XVII wieku, pokazują, jak szybko sprawa polskiego gościa zajęła w nich centralne miejsce.
Odpowiedzi, które Dee zapisał, były dla Łaskiego pochlebne. Anioły zapowiadały mu wielkie przeznaczenie: przyszłe panowanie, zwycięstwa nad wrogami chrześcijaństwa i rolę w odnowie świata. Zapowiedzi królewskie w kontekście polskim miały konkretny sens, ponieważ Rzeczpospolita była monarchią elekcyjną, a Łaski, jak wielu magnatów, mógł żywić nadzieje na koronę w przyszłej wolnej elekcji. Obietnice wojny z Turkami trafiały w nastroje całej epoki, w której wizja ligi antyosmańskiej była przedmiotem rzeczywistych rozmów między dworami a Stolicą Apostolską.
Z perspektywy historyka nie trzeba rozstrzygać, czy ktoś świadomie manipulował treścią seansów. Wystarczy zauważyć, że objawienie spotkało się tu z interesem. Dee potrzebował mecenasa, który pozwoliłby mu kontynuować badania i uwolnił od niepewnej pozycji na angielskim dworze. Łaski potrzebował potwierdzenia, że jego ambicje mają wymiar opatrznościowy. Zapisy z tamtych miesięcy można czytać jako dokument wzajemnej nadziei, w którym głos anielski nadaje sens planom obu stron.
Dwa rodzaje zapisków
Nasza wiedza o tych wydarzeniach pochodzi niemal wyłącznie od samego Dee, co nakłada na historyka szczególne obowiązki. Uczony prowadził dwa rodzaje notatek. Pierwszym były dzienniki duchowe, w których zapisywał przebieg seansów, pytania, odpowiedzi i opisy wizji, często z datą i godziną. Drugim był prywatny dziennik, prowadzony na marginesach drukowanych efemeryd astronomicznych, gdzie notował krótko sprawy codzienne: podróże, wizyty, choroby, narodziny dzieci i kłopoty finansowe. Oba zespoły przetrwały w rękopisach przechowywanych dziś w British Library i w Oksfordzie, a część z nich doczekała się druku już w XVII wieku.
Zestawienie obu rodzajów źródeł pozwala dostrzec, jak przeplatały się w życiu Dee sprawy nieba i ziemi. W tym samym tygodniu, w którym zapisywał anielskie zapowiedzi o losach królestw, notował brak pieniędzy na czynsz lub kłopoty z transportem bagażu. Polscy historycy, którzy zajmowali się tym epizodem, musieli przy tym uzupełniać relację Dee o dokumenty dotyczące Łaskiego i dworu Batorego, ponieważ krakowskie ślady jego pobytu są skromne. Obraz, który się wyłania, jest więc z konieczności jednostronny: znamy przede wszystkim to, co Anglik uznał za warte zapisania.
Podróż na wschód
Dwudziestego pierwszego września 1583 roku Dee, jego współpracownik i obie rodziny opuścili Mortlake razem z Łaskim. Wyjazd odbył się dyskretnie, a dom i biblioteka pozostały bez należytej opieki, co skończyło się ich częściowym rozgrabieniem. Podróż prowadziła przez Niderlandy i północne Niemcy, z postojami, w czasie których kontynuowano seanse. Na początku 1584 roku podróżnicy dotarli do Łasku, rodowej siedziby Łaskich w ziemi sieradzkiej, a w marcu przenieśli się do Krakowa.
Kraków był wówczas miastem, w którym spotykały się wpływy dworu, uniwersytetu i kupieckich sieci sięgających całej Europy. Dee mieszkał w nim przez kilka miesięcy, prowadząc dalsze sesje i notując wizje, których przedmiotem stawały się już nie tylko sprawy Łaskiego, lecz także przyszłość królestw środkowej Europy. Jednocześnie narastały kłopoty finansowe. Łaski, obciążony długami, nie był w stanie zapewnić gościom obiecanego utrzymania, a jego pozycja wobec Batorego nie była na tyle silna, by mógł skutecznie wprowadzić Anglika na dwór. Latem 1584 roku Dee wyjechał do Pragi, szukając poparcia cesarza; ten etap jego wędrówki ma osobną historię.
Wymowne jest to, że już po kilku miesiącach polski protektor przestał być dla Dee jedynym punktem odniesienia. Anielskie zapowiedzi, które w Mortlake dotyczyły Łaskiego, w Krakowie zaczęły obejmować szersze grono możnych. Polityczny wymiar tej praktyki polegał właśnie na jej elastyczności: objawienie, które miało prowadzić świat ku odnowie, musiało znaleźć władcę zdolnego tę odnowę przeprowadzić, a kandydaci zmieniali się wraz z okolicznościami.
Audiencja u króla
Wiosną 1585 roku Dee powrócił do Krakowa i tym razem doprowadził do spotkania ze Stefanem Batorym. Według jego zapisków król przyjął go na audiencji, w czasie której Dee przedstawił mu swoje przekonanie o boskim posłannictwie, jakie otrzymał, oraz o tym, że Bóg wybrał go do przekazania władcom ważnych ostrzeżeń i obietnic. Następnie miał się odbyć seans z udziałem króla, który według dziennika został zorganizowany w Niepołomicach, królewskiej rezydencji myśliwskiej położonej na wschód od Krakowa.
Batory był władcą trzeźwym i doświadczonym. Zwycięska wojna z Moskwą, zakończona rozejmem w Jamie Zapolskim w 1582 roku, przyniosła mu prestiż w całej Europie, a w latach następnych snuł plany wielkiej wyprawy przeciw Turcji, wymagające porozumienia z papiestwem i z innymi dworami. Zapowiedzi anielskie dotyczące walki z Osmanami mogły więc trafić na podatny grunt. Źródła nie wskazują jednak, by spotkanie przyniosło Dee trwałe korzyści. Wiele wskazuje na to, że król zachował dystans, a jego zainteresowanie, jeżeli w ogóle było szczere, szybko wygasło. Dee nie otrzymał ani stałego utrzymania, ani pozycji na dworze, i wkrótce znów skierował się do Czech.
Epizod niepołomicki jest cenny przede wszystkim jako świadectwo sposobu, w jaki Dee rozumiał swoje zadanie. Nie uważał się za prywatnego mistyka, który poszukuje osobistego oświecenia, lecz za posłańca przynoszącego królom wiedzę, od której zależy los chrześcijaństwa. Przedstawianie objawień panującemu było konsekwencją tej samowiedzy. Jeżeli anioły mówiły o reformie religii, końcu podziałów i zwycięstwie nad niewiernymi, ich słowa musiały trafić do tych, którzy dysponowali armiami i skarbem.
Polityka niewidzialnego
Historia Łaskiego i Dee bywa opowiadana jako anegdota o łatwowierności magnata i ambicjach uczonego, ale taka lektura spłaszcza jej sens. Renesansowa Europa nie oddzielała ostro polityki od proroctwa. Władcy korzystali z usług astrologów, z uwagą słuchali przepowiedni, a apokaliptyczne oczekiwania wiązane z końcem stulecia i rosnącym zagrożeniem tureckim były powszechne. Dee wpisywał się w ten klimat jako ktoś, kto obiecywał dostęp do źródła wyższego niż horoskop: do bezpośredniego głosu nieba.
Część historyków rozważała, czy podróż Dee nie miała również charakteru wywiadowczego i czy uczony nie przekazywał do Anglii informacji o sprawach środkowoeuropejskich. Brak jednak przekonujących dowodów na takie zlecenie, a dzienniki duchowe zdecydowanie lepiej tłumaczą się jako zapis religijnego przekonania niż jako szyfr. Ostrożność nakazuje więc traktować tę hipotezę jako możliwość, a nie ustalenie. Bardziej pewne jest to, że wyprawa była zarazem duchowym posłannictwem i karierą, w której oba wymiary wzajemnie się przenikały.
Łaski nigdy nie został królem. Zmarł w 1605 roku, po latach kolejnych przedsięwzięć i sporów majątkowych, a nadzieje, jakie wiązał z angielskim uczonym, okazały się złudne. Dee wrócił do Anglii w 1589 roku, zastając swój dom splądrowany. Z polskiego epizodu pozostały zapiski, które pokazują, jak wielkie obietnice potrafiło nieść objawienie i jak łatwo rozbijało się ono o realia długu, dworskich hierarchii i chłodnej rachuby monarchy.
Dla historii polskiej kultury epizod ten ma jednak znaczenie, którego nie należy lekceważyć. Kraków lat osiemdziesiątych XVI wieku był miejscem, gdzie najsłynniejszy angielski uczony epoki prowadził swoje praktyki, a polski król wysłuchał relacji o anielskim posłannictwie. Rzeczpospolita Batorego znalazła się w centrum europejskiej mapy ezoterycznych nadziei, choć jej władca nie zamierzał uczynić z tych nadziei programu politycznego. Pozostaje to obraz epoki, w której pytanie o wolę nieba było także pytaniem o to, kto będzie rządził na ziemi.
