Pieczęć Ordo Theia Philosophia

Oddech czterotaktowy

Oddech czterotaktowy – pauza z pustymi płucami, wdech, zatrzymanie i wydech po cztery takty – jest w Złotym Brzasku pierwszym rytmem ucznia przed medytacją i wstępem do wibracji imion i Środkowego Filaru, wykonywanym w postawie Boga z *Liber E*.

Rytm, od którego zaczyna się praca

Oddech czterotaktowy dzieli cykl oddechowy na cztery równe fazy: wdech, zatrzymanie z pełnymi płucami, wydech i zatrzymanie z płucami pustymi. Każdą fazę odmierza się tą samą liczbą taktów, zwykle czterema, tak że jeden cykl liczy szesnaście taktów. Dokumenty Złotego Brzasku nazywają go fourfold breath, oddechem poczwórnym, i podają jako „najprostszy rytm dla początkującego”.

W Złotym Brzasku poprzedza on pierwszą medytację Neofity: należy przyjąć postawę zrównoważoną, ale wygodną, i oddychać rytmicznie, „aż ciało będzie nieruchome, a umysł spokojny”, a dopiero potem przejść do przedmiotu medytacji. Wibracja imion boskich wymaga pełnego wdechu, zatrzymania i równego, prowadzonego wydechu. Środkowy Filar, budowanie form bogów i wizja w duchu wymagają spokoju, w którym obraz nie rozsypuje się przy każdym nierównym oddechu. Oddech czterotaktowy uczy jednego i drugiego. Israel Regardie pisze w The Golden Dawn, że Zakon zalecał właśnie oddech poczwórny – wdech na cztery, zatrzymanie na tyle samo, wydech na cztery i znów zatrzymanie na cztery – i że wiele ćwiczeń powinno się od niego zaczynać, aby uciszyć ciało i umysł. Jako znaki powodzenia podaje poczucie ciszy i nieruchomości w ciele i w umyśle, poczucie napełnienia energią, a nade wszystko falujące drganie w okolicy przepony.

Postawa i liczenie

Najlepszą postawą jest ta, którą Crowley w Liber E vel Exercitiorum nazywa postawą Boga: na krześle, głowa uniesiona, plecy proste, kolana razem, dłonie na kolanach, oczy zamknięte. Gdy oddech poprzedza rytuał, wykonuje się go stojąc, w postawie wyjściowej świątyni. Kręgosłup jest prosty, ale nie sztywny; barki i szczęka luźne.

Dokument Zakonu każe wdychać, „aż poczujesz się wypełniony oddechem aż po gardło”, a wydychać, „aż płuca będą puste”. Takt liczy się w myśli, „raz, dwa, trzy, cztery”, wolniej albo szybciej, aż znajdzie się rytm, który odpowiada praktykującemu, „kojący i uciszający”. Ważniejsza od długości taktu jest jego równość: cztery takty wdechu mają trwać tyle samo co cztery takty wydechu, a pauzy tyle samo co jedno i drugie.

Ćwiczy się na czczo albo kilka godzin po posiłku, w przewietrzonym pokoju. Zegar albo minutnik stoi w zasięgu wzroku, aby czasu nie sprawdzać kosztem rytmu.

Kwadrat oddechu: lewy bok to wdech w górę, górny bok to zatrzymanie z pełnymi płucami, prawy bok to wydech w dół, dolny bok to pauza z pustymi płucami; na każdym boku cztery takty oznaczone cyframi 1–4, w środku napis o szesnastu taktach jednego cyklu
Jeden cykl oddechu czterotaktowego: cztery równe boki po cztery takty. · dotknij, aby powiększyć

Przebieg ćwiczenia

Przed medytacją dokument Zakonu każe liczyć oddech przez dwie lub trzy minuty, aż przyjdzie spokój; jako osobne ćwiczenie Regardie zaleca go kilka razy dziennie. Pierwsze osobne sesje trwają około pięciu minut.

  1. Usiądź w postawie Boga, z prostymi plecami i dłońmi na kolanach, i zamknij oczy.
  2. Przez minutę oddychaj swobodnie i zauważ, gdzie w ciele zaczyna się ruch oddechu.
  3. Opróżnij płuca i pozostań tak, licząc do czterech.
  4. Wdychaj przez cztery takty, aż poczujesz się wypełniony oddechem aż po gardło.
  5. Zatrzymaj oddech na cztery takty, nie zaciskając gardła i nie napinając brzucha.
  6. Wydychaj przez cztery takty, równo, aż płuca będą puste razem z ostatnią liczbą.
  7. Powtarzaj cykl, zaczynając każdy od pauzy z pustymi płucami, przez pięć minut, dobierając tempo liczenia tak, by rytm był kojący.
  8. Gdy pauzy zaczynają męczyć, skróć je do dwóch taktów albo – jak dopuszcza Regardie – pomiń je i oddychaj tylko wdechem i wydechem na cztery.
  9. Wróć do swobodnego oddechu i posiedź chwilę bez liczenia.
  10. Zapisz w dzienniku datę, godzinę, czas trwania, liczbę cykli, długość taktu oraz miejsce, w którym rachunek się zgubił.

Co porządkuje równy rytm

Zwykły oddech jest nierówny: przyspiesza przy wysiłku i poruszeniu, zwalnia przy znudzeniu, staje sam przy skupieniu na trudnej rzeczy. Gdy praktykujący narzuca mu prosty, regularny wzór, uwaga musi być stale obecna, bo inaczej liczenie się gubi. Oddech staje się jednocześnie przedmiotem i miarą skupienia: każde rozproszenie zdradza się utratą rachunku. Na tym polega szkolna wartość ćwiczenia.

Pauzy mają swój charakter. Zatrzymanie z pełnymi płucami jest chwilą nagromadzenia, napięcia przed działaniem – w wibracji imienia to chwila, w której imię spoczywa w piersi, zanim zostanie wysłane. Zatrzymanie z pustymi płucami jest ciszą i oczekiwaniem. Złoty Brzask uczy wibrować imię na wydechu, który następuje po głębokim i pełnym wdechu; kto opanował cztery takty, ma ten porządek w ciele.

Crowley prowadzi ucznia dalej. W Liber E pranajama zaczyna się od oddychania na przemian jedną dziurką nosa, z drugą zamkniętą kciukiem: wydech przez dwadzieścia sekund, wdech przez dziesięć, nieprzerwanie przez godzinę. Potem fazy rosną do trzydziestu i piętnastu sekund, dochodzi zatrzymanie po piętnaście sekund, a wreszcie wydech dwadzieścia, wdech dziesięć i zatrzymanie trzydzieści. Punktem wyjścia jest jednak ta sama zasada co tutaj: oddech prowadzony wolą, równy i mierzony.

Oddech i Środkowy Filar

Najpełniej oddech czterotaktowy pracuje w Środkowym Filarze. Regardie zaznacza, że krótką formę tego ćwiczenia podawał dokument Stella Matutiny dla stopnia Portalu, a sam rozwinął ją w The Middle Pillar; podstawą metody nazywa właśnie opisany w tym dokumencie oddech rytmiczny. Praktykujący buduje w sobie pięć sfer światła na osi ciała i przy każdej wibruje imię boskie: nad głową Keter z imieniem Eheje (wym. ehieje), na karku Daat z imieniem JHWH Elohim (wym. jod-he-wau-he elohim), w sercu Tiferet z imieniem JHWH Eloah we-Daat (wym. jod-he-wau-he eloa we-daat), w okolicy bioder Jesod z imieniem Szaddaj El Chaj (wym. szadaj el chaj), u stóp Malkut z imieniem Adonaj ha-Arec (wym. adonaj ha-arec). Każde imię wibruje się kilkakrotnie, a krążenie światła wokół ciała prowadzi się potem w cyklach oddechu rytmicznego: z wydechem światło schodzi jedną stroną ciała, z wdechem wznosi się drugą. Kto opanował cztery takty, wchodzi w Filar z oddechem już ustawionym; kto ich nie opanował, gubi rytm przy pierwszej sferze, bo wibracja wymaga pełnego wdechu, a obraz – spokoju.

Ta sama zasada obowiązuje przy rytuale pentagramu i heksagramu. Każde imię wibrowane w kwaterze poprzedza pełny wdech, każde kreślenie figury – spokojny wydech. Oddech czterotaktowy wykonany przed rytuałem ustawia ten rytm, zanim padnie pierwsze słowo.

Najczęstsze błędy

Pierwszym błędem jest forsowanie. Zatrzymanie nie jest walką; jeśli pod koniec pauzy przychodzi uczucie duszenia, a następny wdech jest łapczywy, takty są za długie i trzeba je skrócić. Drugim jest zamykanie gardła i napinanie brzucha przy zatrzymaniu, jakby się dźwigało ciężar. Taka pauza zamienia ćwiczenie spokoju w ćwiczenie siły.

Ćwiczenie tuż po jedzeniu albo po wysiłku jest tym samym błędem w innej postaci: oddech nie ma wtedy spokoju, z którego mógłby wyjść równy rytm. Trzecim błędem jest przyspieszanie liczenia: początkujący, chcąc mieć łatwiej, liczy coraz szybciej, aż cztery takty trwają dwie sekundy. Czwartym jest oddychanie samą górą klatki piersiowej, z unoszeniem barków. Piątym – wydłużanie faz, zanim cztery takty staną się zupełnie swobodne. Zawroty głowy albo mrowienie w dłoniach oznaczają, że rytm jest za ciężki; wróć wtedy do swobodnego oddechu i zakończ sesję.

Oddech w codziennej praktyce

Najprościej uczynić z oddechu czterotaktowego wstęp do wszystkiego innego. Kilka cykli przed Mniejszym Rytuałem Pentagramu, przed medytacją i przed lekturą trudnego tekstu wyznacza przejście od zwykłego dnia do pracy. Pięciominutowa sesja rano, przez pierwsze tygodnie wykonywana osobno, buduje nawyk, a potem staje się naturalnym początkiem dłuższej praktyki.

W ciągu dnia, w chwilach czekania, wystarczą trzy lub cztery cykle, często bez pauz. Nie zastępują sesji porannej, ale utrwalają rytm, aż ciało samo do niego wraca.

Gdy rytm się ustali, łączy się go z obrazem: światła, które z wdechem wypełnia ciało, a z wydechem rozchodzi się wokół niego. Tak przygotowuje się wyobraźnię do Środkowego Filaru, w którym oddech, imię i obraz idą razem.

Zapis prowadzi się tak, jak każe Liber E: przy każdej sesji data, godzina, miejsce, czas trwania i warunki – stan ciała, pora, pogoda – oraz wynik, czyli liczba cykli bez zgubienia rachunku i długość taktu. Po miesiącu zapis pokazuje, czy ćwiczenie się pogłębia i o jakiej porze rytm przychodzi najłatwiej. Gdy cztery takty stają się zupełnie swobodne, wydłuż wszystkie fazy do pięciu, potem do sześciu, zawsze równo. Wartość ćwiczenia nie zależy od długości taktu, lecz od tego, czy rytm jest równy, a uwaga obecna od pierwszego do ostatniego cyklu.