Kazimierz Moszyński i magia w Kulturze ludowej Słowian
Kazimierz Moszyński w monumentalnej Kulturze ludowej Słowian opisał magię wsi słowiańskiej nie jako zbiór dziwacznych przesądów, lecz jako spójny system praktyk zamawiania, odczyniania i ochrony, zebrany z obserwacji terenowych i porównań sięgających od Polesia po Bałkany.

Etnograf z Polesia
Kazimierz Moszyński urodził się w 1887 roku, a zmarł w 1959 roku, i należy do najważniejszych polskich etnografów pierwszej połowy XX wieku. Zanim zajął się nauką, próbował sił jako malarz, co niektórzy biografowie łączą z jego późniejszą wrażliwością na szczegół przedmiotu i gestu. Jako badacz ukształtował się przede wszystkim w terenie: długie miesiące spędzał na Polesiu, w krainie bagien, lasów i rozproszonych wsi, gdzie archaiczne formy życia przetrwały znacznie dłużej niż w zachodniej części ziem polskich. Owocem tych badań była monografia Polesie Wschodnie, wydana w 1928 roku, która do dziś uchodzi za wzór drobiazgowej dokumentacji.
W okresie międzywojennym Moszyński wykładał na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie, a od połowy lat trzydziestych na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, z którym pozostał związany także po wojnie. Brał udział w pracach nad atlasem kultury ludowej i wypracował własną metodę, w której opis zjawiska łączył się z mapowaniem jego zasięgu. Interesowało go nie tylko to, co lud robi, lecz także to, gdzie dana praktyka występuje, jak daleko sięga i jakie ma odpowiedniki u sąsiednich ludów. Takie podejście, wywodzące się z ówczesnej etnologii porównawczej, pozwalało mu traktować kulturę słowiańską jako całość zróżnicowaną regionalnie, ale powiązaną wspólnym dziedzictwem.
Dzieło jego życia, Kultura ludowa Słowian, ukazywało się nakładem Polskiej Akademii Umiejętności w latach 1929–1939. Pierwsza część dotyczyła kultury materialnej: rolnictwa, budownictwa, pożywienia, narzędzi i strojów. Druga, wydana w dwóch tomach w 1934 i 1939 roku, poświęcona była kulturze duchowej, czyli wierzeniom, obrzędom, wiedzy, sztuce i folklorowi słownemu. Właśnie tam znalazł się obszerny opis magii, który stanowi temat tego tekstu. Po wojnie dzieło doczekało się wznowienia w latach sześćdziesiątych, co świadczy o jego trwałej wartości dla kolejnych pokoleń badaczy.
Magia jako przedmiot opisu
Moszyński podchodził do magii jak przyrodnik do zjawisk natury: z dystansem, ale bez pogardy. Nie interesowało go, czy zaklęcia działają, lecz jak są zbudowane, czemu służą, kto je stosuje i w jakich okolicznościach. W jego ujęciu magia ludowa była formą działania praktycznego, opartego na przekonaniu, że świat jest pełen ukrytych sił i związków, którymi można sterować przez odpowiednie słowa, gesty i przedmioty. Odróżniał ją od religii, rozumianej jako stosunek do istot wyższych, choć zdawał sobie sprawę, że w praktyce wiejskiej obie sfery nieustannie się przenikały.
Jego opis porządkuje praktyki według celów i mechanizmów. Rozróżnia działania ochronne, mające zabezpieczyć człowieka, dom i gospodarstwo przed złem; działania lecznicze, przywracające zdrowie ludziom i zwierzętom; działania wróżebne, pozwalające poznać przyszłość lub ukryte sprawy; wreszcie działania szkodliwe, wymierzone w drugiego człowieka. W każdej z tych grup wyodrębnia środki, które określa w kategoriach zbliżonych do znanych z antropologii brytyjskiej: magię opartą na podobieństwie, w której to, co podobne, wywołuje podobne, i magię opartą na styczności, w której przedmiot, który miał kontakt z osobą, pozwala na nią działać. Ta terminologia, spopularyzowana przez Jamesa Frazera, była w jego czasach powszechnie stosowana, a Moszyński wykorzystywał ją z umiarem, raczej jako narzędzie porządkowania niż jako gotową teorię.
Najcenniejsze w jego opracowaniu jest jednak bogactwo materiału. Moszyński przytacza setki przykładów z różnych regionów, opisuje dokładnie gesty i słowa, zwraca uwagę na powtarzalność pewnych motywów i na lokalne odmiany. Dzięki temu czytelnik otrzymuje nie abstrakcyjną teorię magii, lecz obraz żywej praktyki, osadzonej w codzienności wiejskiego życia.
Zamawianie i odczynianie
Centralne miejsce w jego opisie zajmuje zamawianie, czyli wypowiadanie określonych formuł w celu leczenia, ochrony lub wpływu na rzeczywistość. Zamawiano choroby, zwłaszcza różę, czyli zapalenie skóry, bóle zębów, ukąszenia żmii, krwotoki i dolegliwości, których przyczyny nie umiano wyjaśnić. Zamawiano też zwierzęta, pogodę i plony. Formuły te miały zwykle stałą strukturę: przywołanie choroby lub zła, nakazanie mu odejścia, często wskazanie miejsca, do którego ma się udać, na przykład na bagna, na pustkowia, do głębin wodnych, i zakończenie, często w formie chrześcijańskiej modlitwy.
Moszyński zwracał uwagę na to, że zamawiania nie były wyłącznie słowne. Towarzyszyły im gesty: dmuchanie, splunięcie, kreślenie znaków w powietrzu lub na ciele chorego, obwodzenie miejsca palcem, użycie wody, soli, chleba, lnu lub węgielków. Często wymagały określonego czasu, na przykład wieczoru lub świtu, określonej fazy księżyca i milczenia osoby wykonującej. Wiedza o zamawianiach była przekazywana w rodzinie lub między znachorami i często obłożona zakazem ujawniania obcym, co sprawiało, że etnograf musiał zdobyć zaufanie, by w ogóle ją poznać.
Odczynianie było szczególną odmianą zamawiania, skierowaną przeciw urokom, czyli szkodliwemu działaniu złego spojrzenia lub zawistnej myśli. Wierzono, że niektórzy ludzie, nawet nieświadomie, mogą zaszkodzić dziecku, zwierzęciu lub plonom, patrząc na nie z zazdrością lub chwaląc je zbyt gorąco. Aby zdjąć urok, stosowano różne zabiegi, wśród których najbardziej znane było wrzucanie węgielków do wody i obserwowanie, jak się zachowują: czy toną, czy pływają, czy syczą. Wodą tą obmywano potem chorego lub dawano mu ją do picia. Moszyński opisywał takie praktyki z dużą dokładnością, pokazując ich zasięg na znacznej części słowiańszczyzny.
Druga strona tej samej wiedzy to magia szkodliwa, która w wyobraźni wiejskiej wiązała się przede wszystkim z postacią czarownicy sąsiadki. Najczęściej przypisywano jej odbieranie mleka cudzym krowom i przenoszenie pożytku z cudzego gospodarstwa do własnego, na przykład przez zbieranie rosy z sąsiednich łąk w noc świętojańską lub o świcie w inne szczególne dni. Bogaty materiał, który zgromadził, pozwala czytać takie oskarżenia, w duchu późniejszej antropologii, jako wyraz logiki ograniczonego dobra: skoro mleka, zboża i zdrowia jest w świecie stała ilość, to nagła pomyślność jednego domu musi oznaczać stratę drugiego. Odczynianie i ochrona były więc nieodłącznym uzupełnieniem lęku przed szkodą.
Płanetnicy i władza nad pogodą
Szczególny rozdział tej tematyki stanowią wierzenia związane z pogodą, które w życiu rolniczym miały znaczenie podstawowe. Moszyński poświęcił sporo miejsca płanetnikom, postaciom znanym przede wszystkim z południowej Polski, a zwłaszcza z terenów podgórskich i karpackich. Płanetnicy, zwani też chmurnikami lub obłocznikami, mieli kierować chmurami, sprowadzać deszcz lub grad i odpędzać burze. W wierzeniach ludowych byli to niekiedy żyjący ludzie obdarzeni szczególnym darem, a niekiedy dusze zmarłych, zwłaszcza tych, którzy zginęli tragicznie, utonęli lub powiesili się.
Płanetnicy zajmują w opisie Moszyńskiego miejsce na pograniczu między demonologią a magią. Z jednej strony należą do świata istot nadprzyrodzonych, z drugiej mogą być ludźmi, z którymi sąsiedzi rozmawiają, których się obawiają i od których oczekują pomocy. Ta dwuznaczność dobrze ilustruje ogólną cechę słowiańskiej kultury ludowej, w której granica między człowiekiem a demonem, między żywym a umarłym, nie była ostra. Moszyński zestawiał te wierzenia z analogicznymi wyobrażeniami u innych ludów słowiańskich, wskazując na wspólne motywy władzy nad chmurami i grożącego gradem niebezpieczeństwa.
Porównanie z Bałkanami pozwalało mu dostrzec, jak różnie ten sam problem rozwiązywano w odległych regionach. U Słowian południowych, zwłaszcza w Serbii i Bułgarii, w czasie suszy urządzano pochody dziewcząt lub dziewczynek przybranych w zieleń, które chodziły od domu do domu, śpiewając prośby o deszcz, i były polewane wodą przez gospodynie. Obrzęd ten, znany pod nazwami dodola lub peperuda, opiera się na zasadzie podobieństwa, którą Moszyński wyodrębniał w swojej klasyfikacji: woda wylana na ziemi ma pociągnąć za sobą wodę z nieba.
Do tej samej sfery należały praktyki mające chronić przed burzą i gradem: dzwonienie w dzwony, palenie poświęconych ziół, wystawianie przedmiotów w progu, zaklinanie chmur przez osoby uważane za szczególnie skuteczne. Opisując je, Moszyński nie oddzielał sztucznie elementów chrześcijańskich od przedchrześcijańskich. Pokazywał raczej, jak lud łączył jedne z drugimi w jedną praktykę, w której poświęcona gromnica i dawna formuła zaklęcia służyły temu samemu celowi.
Wartość i granice dzieła
Z dzisiejszej perspektywy praca Moszyńskiego ma oczywiste ograniczenia. Jego metoda porównawcza zakładała istnienie wspólnego słowiańskiego podłoża, które można zrekonstruować przez zestawianie danych z różnych regionów, a współczesna antropologia odnosi się do takich rekonstrukcji z większą ostrożnością. Pojęcie magii, którym się posługiwał, wywodziło się z ewolucjonistycznej tradycji, która traktowała ją jako formę myślenia przednaukowego, i ta perspektywa została później poddana krytyce. Wreszcie materiał zebrany przez Moszyńskiego pochodzi w dużej mierze z jednego okresu i z wybranych regionów, co nie pozwala na pełny obraz zmienności w czasie.
Mimo to Kultura ludowa Słowian pozostaje dziełem fundamentalnym. Zawiera dokumentację praktyk, które w ciągu kilku dziesięcioleci w dużej mierze zanikły, i to w sposób, który pozwala je odtworzyć z dokładnością niedostępną dla późniejszych badaczy. Opis zamawiania, odczyniania i wierzeń pogodowych jest tak szczegółowy, że do dziś służy jako punkt odniesienia dla etnologów, historyków religii i badaczy folkloru. Sam Moszyński kontynuował refleksję nad kulturą w ujęciu ogólnym, czego wyrazem była jego późna synteza Człowiek. Wstęp do etnografii powszechnej i etnologii, wydana w 1958 roku.
Jego dzieło pokazuje też, że magia wsi słowiańskiej nie była bezładnym zbiorem przesądów, lecz systemem z własną logiką, regułami i specjalistami. Znachor lub szeptucha, którzy znali zamawiania, pełnili w społeczności rolę zbliżoną do lekarza i doradcy, a ich wiedza była przekazywana z pokolenia na pokolenie z dbałością o szczegół. Moszyński, opisując ten system z dystansem uczonego, oddał mu sprawiedliwość, jakiej nie zawsze doznawał w dawniejszej literaturze, pełnej pogardy dla „ciemnoty” chłopskiej. W tym sensie jego praca jest nie tylko źródłem wiedzy o dawnej magii, ale także świadectwem zmiany w postawie uczonych wobec kultury, której byli świadkami.
