Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Magia ceremonialna

Filostrat i obrona Apoloniusza z Tiany przed zarzutem magii

Filostrat w Żywocie Apoloniusza z Tiany z początku III wieku konsekwentnie przedstawia swojego bohatera jako pitagorejskiego mędrca i świętego męża, a nie maga, lecz właśnie ta obrona uczyniła z jego dzieła pole bitwy między pogańskim polemistą Hieroklesem a chrześcijańskim autorem Przeciw Hieroklesowi.

Portret Apoloniusza z Tiany – rycina Gottlieba Friedricha Riedla według gemmy z daktylioteki Lipperta, 1780 – domena publiczna
Portret Apoloniusza z Tiany – rycina Gottlieba Friedricha Riedla według gemmy z daktylioteki Lipperta, 1780 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Zamówienie cesarzowej i problem źródeł

Apoloniusz z Tiany, miasta w Kapadocji, żył w I wieku n.e. i był wędrownym filozofem, o którym niewiele wiadomo z pewnością. Już za życia lub wkrótce po śmierci stał się bohaterem opowieści o cudownych uzdrowieniach, przepowiedniach i podróżach na krańce świata. Pełny obraz jego postaci zawdzięczamy jednak dopiero Flawiuszowi Filostratowi, sofiście związanemu z dworem Sewerów, który napisał osiem ksiąg Żywota Apoloniusza, zwanych po grecku Ta eis ton Tyanea Apollōnion.

Filostrat podaje, że do napisania dzieła zachęciła go cesarzowa Julia Domna, żona Septymiusza Sewera, wokół której skupiało się koło uczonych i literatów. Ponieważ cesarzowa zmarła w 217 roku, a tekst jej nie dedykowano, przyjmuje się, że ukończono go po jej śmierci, zapewne w latach dwudziestych lub trzydziestych III wieku. Za główne źródło autor uznaje pamiętniki Damisa z Niniwy, ucznia i towarzysza Apoloniusza, które miały trafić do rąk cesarzowej przez jednego z jego krewnych. Dodaje do tego dzieło Maksymosa z Ajgaj o pobycie mędrca w tamtejszym sanktuarium Asklepiosa, listy Apoloniusza oraz tradycję przechowywaną w miastach i świątyniach.

Większość badaczy uważa dziś pamiętniki Damisa za fikcję literacką, choć zdania w tej sprawie są podzielone. Pewne jest natomiast, że Filostrat odrzuca jedno ze źródeł wprost: czterotomowe dzieło niejakiego Moiragenesa, które, jak pisze, nie znało wielu faktów z życia Apoloniusza. Z innego źródła wiemy, dlaczego ta odmowa mogła mieć znaczenie. Orygenes w traktacie Przeciw Celsusowi wspomina, że Moiragenes przedstawił Apoloniusza jako maga i filozofa, a filozofowie, którzy przychodzili do niego jako do czarownika, zostali przez niego pokonani. Filostrat, odrzucając Moiragenesa, odcinał się od tradycji, która widziała w Tyanejczyku przede wszystkim cudotwórcę.

Pierwsza księga jako obrona

Już na początku dzieła Filostrat formułuje swoją tezę. Przypomina, że Pitagoras, Empedokles i Demokryt rozmawiali z magami i z mędrcami różnych ludów, a mimo to nikt nie nazwał ich czarownikami. Apoloniusz, który podobnie jak oni podróżował do magów babilońskich, do braminów w Indiach i do nagich mędrców w Egipcie, został natomiast oskarżony o czary, bo ludzie nie rozumieli, skąd pochodzi jego wiedza. Zadaniem biografa jest więc przywrócić mu właściwe imię.

Filostrat podkreśla, że jego bohater uprawiał filozofię pitagorejską w najściślejszym sensie. Nie jadł mięsa, nie pił wina, nosił lnianą szatę zamiast wełnianej, chodził boso i zapuszczał włosy. Przez pięć lat zachowywał milczenie, jak przystało uczniowi Pitagorasa. Odrzucał krwawe ofiary, uważając, że bóstwu należy się czysta modlitwa i ofiara z kadzidła, a nie zabijanie zwierząt. Te cechy miały pokazać, że jego niezwykła wiedza pochodzi z czystości życia i z kontaktu z boskością, a nie z obrzędów przymusu.

Rozróżnienie to jest kluczowe. W świecie, w którym magia oznaczała prywatną, zarobkową sztukę zmuszania bogów, Filostrat przedstawia Apoloniusza jako kogoś, kto nie bierze pieniędzy, nie składa krwawych ofiar i nie używa zaklęć, a mimo to widzi przyszłość i działa cudownie. Jego moc jest skutkiem cnoty, nie techniki. Przez całe dzieło biograf powtarza ten motyw, opisując zarówno cuda, jak i rozmowy, w których mędrzec tłumaczy swoje zasady.

Cuda pod kontrolą narratora

Mimo tego programu Żywot pełen jest zdarzeń, które przeciętny czytelnik uznałby za magiczne. W Efezie, dotkniętym zarazą, Apoloniusz wskazuje starego żebraka i każe go ukamienować; gdy kamienie zostają odsunięte, pod nimi leży ogromny pies, uznany za demona zarazy. W Koryncie demaskuje kobietę, która zamierza poślubić młodego filozofa Menipposa: okazuje się, że jest empuzą, istotą żywiącą się ludzką krwią, a jej bogaty dom znika jak złudzenie. W Rzymie przywraca do życia młodą dziewczynę, którą niesiono na pogrzeb.

Filostrat opisuje te wydarzenia, ale nieustannie je kontroluje. W przypadku dziewczyny w Rzymie zaznacza, że nie wiadomo, czy naprawdę umarła, czy też Apoloniusz dostrzegł w niej iskrę życia, której nie zauważyli lekarze. Gdy opowiada o przepowiedniach, przypisuje je subtelności duszy oczyszczonej przez ascezę, a nie wiedzy o demonach. Narrator zachowuje się jak obrońca, który przyznaje fakty, ale podaje ich własną interpretację.

Ta strategia ma również wymiar literacki. Żywot jest powieścią podróżniczą i filozoficzną zarazem, pełną dygresji o Indiach, Etiopii i Hiszpanii, o zwierzętach, roślinach i obyczajach. Cuda są w nim tylko jednym elementem obrazu, który ma przedstawiać pełnię mądrości. Filostrat pisze dla publiczności wykształconej, która ceni retorykę i erudycję, a nie dla ludzi szukających cudotwórcy.

Proces przed Domicjanem

Najbardziej dramatyczna część dzieła, księgi siódma i ósma, opowiada o procesie Apoloniusza przed cesarzem Domicjanem. Mędrzec, który w wielu miastach krytykował tyranię, zostaje oskarżony przez wrogów, wśród których Filostrat wymienia stoika Eufratesa, jego dawnego przeciwnika. Zarzuty są cztery: że nosi strój odmienny od innych, że ludzie nazywają go bogiem, że przepowiedział zarazę w Efezie, i że wraz z Nerwą, przyszłym cesarzem, złożył w ofierze arkadyjskiego chłopca, by z jego wnętrzności wywróżyć przyszłość. Ostatni zarzut jest typowym oskarżeniem przeciw magom, łączącym zabójstwo, wróżbiarstwo i spisek przeciw władcy.

Filostrat opisuje uwięzienie mędrca, rozmowy z Damisem w więzieniu, a następnie rozprawę. Apoloniusz odpowiada krótko, a gdy cesarz uwalnia go od zarzutów, lecz zatrzymuje w Rzymie, mędrzec znika z sali sądowej i jeszcze tego samego dnia pojawia się w Dikajarchii, czyli Puteoli, przed Damisem i filozofem Demetriosem. Autor przytacza następnie długą mowę obronną, którą Apoloniusz miał przygotować, ale nie wygłosił, bo proces potoczył się inaczej. W tej mowie mędrzec odpiera każdy zarzut i przedstawia siebie jako filozofa, który nie ma nic wspólnego z magią.

Mowa jest centralnym dokumentem całego dzieła. Apoloniusz tłumaczy w niej, że lniana szata jest wyrazem czystości, a nie znakiem tajnego kultu, że przepowiednia zarazy wynikała z lekkości jego diety, która wyostrza zmysły, i że nigdy nie złożyłby krwawej ofiary, skoro odrzuca nawet zabijanie zwierząt. Mówi wprost, że magowie są ludźmi, którzy oszukują i wymagają za swoje usługi pieniędzy, a on nie przyjmuje zapłaty. Retoryczna konstrukcja tej mowy przypomina Apologię Apulejusza, w której pisarz z Madaury bronił się przed oskarżeniem o czary, choć nie wiadomo, czy Filostrat ją znał.

Paradoksalnie jednak zniknięcie z sali sądowej, którym kończy się proces, jest najbardziej magicznym epizodem całego dzieła. Filostrat przedstawia je jako dowód boskości mędrca, a nie jego czarów, ale granica między tymi interpretacjami okazała się bardzo cienka. Wkrótce potem opowiada też, że Apoloniusz w Efezie ujrzał w chwili zamachu śmierć Domicjana w Rzymie i opisał ją słuchaczom, co potwierdza również Kasjusz Dion.

Spór, który wywołało dzieło

Obraz stworzony przez Filostrata nie przekonał wszystkich. Kasjusz Dion, współczesny biografowi, odnotowuje, że cesarz Karakalla wzniósł Apoloniuszowi sanktuarium herosa, a samego Tyanejczyka nazywa czarownikiem i magiem. Lukian z Samosaty w satyrze o Aleksandrze z Abonuteichos wspomina, że nauczyciel tego fałszywego proroka był uczniem Apoloniusza i znał całą jego „tragedię”. Dla tych autorów mędrzec z Tiany pozostawał przede wszystkim cudotwórcą, czyli kimś podejrzanym.

Najpoważniejszy spór wybuchł jednak na początku IV wieku. Sossianus Hierokles, wysoki urzędnik rzymski, namiestnik Bitynii, a później Egiptu, i jeden z inspiratorów prześladowań za Dioklecjana, napisał traktat zatytułowany Philalēthēs logos, czyli Mowa miłośnika prawdy. Zachowały się z niego tylko fragmenty cytowane przez przeciwników, a przede wszystkim przez Laktancjusza w Boskich pouczeniach. Hierokles zestawiał w nim Apoloniusza z Jezusem i dowodził, że poganie, choć znają cuda Tyanejczyka, nie uważają go za boga, lecz za człowieka miłego bogom, podczas gdy chrześcijanie z powodu kilku cudów ogłosili Jezusa bogiem.

Odpowiedzią był traktat Przeciw Hieroklesowi, tradycyjnie przypisywany Euzebiuszowi z Cezarei. Jego autorstwo zostało w XX wieku zakwestionowane, między innymi przez Tomasa Hägga, i do dziś pozostaje sporne. Autor traktatu nie atakuje Apoloniusza jako filozofa; jest skłonny przyznać, że mógł być mądrym człowiekiem. Analizuje jednak dzieło Filostrata księga po księdze i wykazuje jego niekonsekwencje. Albo Apoloniusz był filozofem, a wtedy cuda są zmyśleniem biografa, albo cuda są prawdziwe, ale wtedy dokonał ich z pomocą demonów, a więc był magiem. W ten sposób chrześcijański autor obrócił przeciw Filostratowi jego własną obronę: to, co biograf przedstawił jako dowód świętości, zostało uznane za dowód czarów.

Dziedzictwo jednej biografii

Spór między Hieroklesem a jego przeciwnikiem zdecydował o tym, jak Apoloniusz był postrzegany przez wiele stuleci. W tradycji chrześcijańskiej uchodził za maga, a nawet za fałszywego Chrystusa, w tradycji pogańskiej za ostatniego wielkiego mędrca. Filostratowi udało się stworzyć postać, która była zbyt wybitna, by ją zignorować, i zbyt niejednoznaczna, by ją bezpiecznie przyjąć.

Z perspektywy historii pojęcia magii Żywot jest szczególnie cenny, bo pokazuje, jak delikatna była granica między mędrcem a czarownikiem. Filostrat nie twierdzi, że Apoloniusz nie dokonywał cudów; twierdzi, że dokonywał ich w sposób, który nie jest magiczny. Kluczowe są dla niego motywacja, styl życia i źródło mocy, a nie same zdarzenia. Jego przeciwnicy odpowiadali, że zdarzenia mówią same za siebie, a interpretacja jest sprawą wiary. Spór o Apoloniusza był więc w gruncie rzeczy sporem o to, kto ma prawo do definiowania cudu i kto może orzec, czy pochodzi on od boga, czy od demonów.