Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Magia ceremonialna

Misy zaklęć z Mezopotamii i aramejska magia ochronna

Gliniane misy pokryte spiralami aramejskich zaklęć, zakopywane pod podłogami domów w sasanidzkiej Mezopotamii między V a VII wiekiem, dowodzą, że Żydzi, chrześcijanie, mandejczycy i zoroastrianie posługiwali się wspólnym repertuarem ochronnych formuł, imion i obrazów, mimo dzielących ich granic wyznaniowych.

Sasanidzka misa zaklęć z aramejskim napisem, V–VI wiek, Metropolitan Museum of Art – CC0
Sasanidzka misa zaklęć z aramejskim napisem, V–VI wiek, Metropolitan Museum of Art – CC0 · Wikimedia Commons

Przedmiot zwyczajny i niezwykły

Misa zaklęć wygląda na pierwszy rzut oka jak zwykłe naczynie kuchenne: płytka, wypalona z gliny, o średnicy kilkunastu centymetrów. Tym, co ją wyróżnia, jest napis wykonany atramentem na wewnętrznej powierzchni. Tekst biegnie zwykle spiralą od środka ku brzegowi lub od brzegu ku środkowi, a w samym centrum często znajduje się rysunek: postać demona ze związanymi rękami i nogami, czasem otoczona kręgiem lub zamknięta w obramowaniu. Napisy są w różnych językach i pismach: w żydowskim babilońskim aramejskim zapisanym kwadratowym pismem hebrajskim, w syryjskim, w mandajskim, czasem w średnioperskim. Istnieją też misy pokryte znakami, które naśladują pismo, ale nie dają się odczytać.

Takie przedmioty znaleziono w wielu miejscach dzisiejszego Iraku i zachodniego Iranu, na terenie, który w późnej starożytności należał do imperium Sasanidów. Pierwszy duży zbiór pochodził z wykopalisk amerykańskich w Nippur pod koniec XIX wieku; James A. Montgomery opublikował go w 1913 roku pod tytułem Aramaic Incantation Texts from Nippur. Od tego czasu liczba znanych mis wzrosła do kilku tysięcy, z których jednak wiele trafiło do kolekcji prywatnych bez dokumentacji archeologicznej, co rodzi poważne problemy etyczne i naukowe. Zbiory takie jak kolekcja Schøyena w Norwegii zawierają setki mis, których pochodzenia nie da się już ustalić.

Tam, gdzie miejsce znalezienia jest znane, misy leżały zwykle pod podłogą domu, często odwrócone dnem do góry, przy progu, w rogach pokoi albo w pobliżu grobów. Niekiedy dwie misy składano razem, otworami do siebie, tworząc zamkniętą kulę. Takie ułożenie odpowiadało ich funkcji: misa była pułapką, w której zamykano demona, lub tarczą chroniącą dom przed atakiem z dołu. Teksty same niekiedy opisują swoje działanie jako zapieczętowanie, związanie lub zamknięcie, a rysunek skrępowanego demona w centrum naczynia ukazuje skutek, którego oczekiwano. Obraz i słowo działały razem, podobnie jak położenie misy w konkretnym miejscu domu, tam, gdzie granica między wnętrzem a światem zewnętrznym wydawała się najbardziej narażona.

Naveh, Shaked i badania nad tekstami

Przez długi czas misy były badane fragmentarycznie, jako ciekawostki filologiczne. Przełomowe znaczenie miały prace izraelskich uczonych Josepha Naveha i Shaula Shakeda. W 1985 roku opublikowali Amulets and Magic Bowls, a w 1993 roku Magic Spells and Formulae, zbiory tekstów aramejskich z późnej starożytności, które obejmowały zarówno misy, jak i amulety metalowe z Palestyny i Syrii. Ich edycje wyróżniały się dokładnością odczytu i szerokim komentarzem porównawczym, pokazującym, jak te same formuły krążyły w różnych regionach i środowiskach.

Shaked kontynuował tę pracę przez kolejne dziesięciolecia. Razem z Jamesem Nathanem Fordem i Siamem Bhayro przygotował pierwszy tom wielkiej edycji Aramaic Bowl Spells, wydany w 2013 roku, obejmujący misy w żydowskim babilońskim aramejskim z kolekcji Schøyena. Inni badacze, tacy jak Dan Levene i Christa Müller-Kessler, publikowali misy z innych zbiorów i w innych językach, w tym syryjskie i mandajskie. Dzięki tym pracom stało się możliwe porównywanie tekstów na dużą skalę, a nie tylko analiza pojedynczych egzemplarzy.

Wyniki tych badań podważyły dawne założenie, że misy można przypisać prostym granicom religijnym. Misa zapisana pismem hebrajskim nie musiała być wykonana dla Żyda, a misa syryjska nie musiała należeć do chrześcijanina. Imiona klientów, które zachowały się w tekstach, wskazują na ludzi o imionach perskich, aramejskich, hebrajskich i chrześcijańskich, a w obrębie jednej rodziny mogły się one mieszać. Pisarze mis wydają się być specjalistami, których usługi były dostępne dla każdego, kto mógł zapłacić.

Wspólny język ochrony

Teksty mis wykorzystują imiona i motywy z różnych tradycji, często w tym samym zaklęciu. Pojawiają się w nich imiona Boga Izraela i aniołów, takich jak Michał, Gabriel i Rafał, cytaty z Biblii hebrajskiej, zwłaszcza z Psalmów i z błogosławieństwa kapłańskiego, a obok nich imiona bóstw i istot znanych z tradycji mezopotamskiej i irańskiej. Misy mandajskie odwołują się do istot światła z własnego panteonu, a syryjskie do Chrystusa i Trójcy, ale struktura zaklęć, ich cel i forma pozostają podobne.

Shaked podkreślał, że ten wspólny język nie oznacza synkretyzmu w sensie doktrynalnym. Ludzie, którzy zamawiali misy, nie tworzyli nowej religii, lecz korzystali z repertuaru środków ochronnych, który był powszechnie uznawany za skuteczny. Pisarz misy mógł być Żydem, który dla klienta chrześcijańskiego używał formuł żydowskich, albo osobą, która znała kilka tradycji i dobierała formuły według potrzeb. Rozróżnienie między „naszą” a „obcą” magią, tak ważne dla teologów, w codziennej praktyce okazywało się płynne.

Obecność zoroastrian w tym świecie jest trudniejsza do uchwycenia, ale wyraźna. Misy zapisane w języku średnioperskim są nieliczne, za to w tekstach aramejskich pojawiają się imiona irańskie klientów oraz istoty szkodzące znane z tradycji irańskiej, takie jak dēwy. Zoroastryzm był religią panującej dynastii, a jego kapłani posiadali własne środki ochrony przed złem, oparte na recytacji Awesty i rytuałach oczyszczenia. To, że wyznawcy tej religii zamawiali także misy u aramejskich pisarzy, pokazuje, jak bardzo rozpowszechnione było przekonanie o ich skuteczności, i jak niewiele znaczyły w tej sferze oficjalne hierarchie religijne.

Zagrożenia, przed którymi misy miały chronić, były również wspólne. Wymieniają one demony, złe duchy, czary, przekleństwa, złe oko, choroby, niepłodność i śmierć dzieci. W tekstach pojawiają się długie listy istot szkodzących, od nazwanych demonów po anonimowe zastępy, przed którymi dom, mieszkańcy, ich zwierzęta i majątek mają zostać zabezpieczeni. Formuły wymieniają z imienia klienta i jego rodzinę, dodając zwykle imię matki zamiast ojca. Ta praktyka, znana także z innych tradycji magicznych, była prawdopodobnie związana z przekonaniem, że pochodzenie od matki jest pewne, a więc precyzyjnie identyfikuje osobę.

Same misy pozwalają również zajrzeć do warsztatu ich twórców. Poziom wykonania jest bardzo różny: obok tekstów zapisanych pewną ręką, z poprawną ortografią i długimi, starannie skomponowanymi formułami, istnieją misy z licznymi błędami, powtórzeniami i niezrozumiałymi fragmentami. Niektóre zawierają tylko pozory pisma, kreślone przez kogoś, kto nie umiał czytać, ale wiedział, jak powinna wyglądać skuteczna misa. Wskazuje to na szerokie spektrum wykonawców, od wykształconych pisarzy po naśladowców, którzy zaspokajali popyt na tańsze egzemplarze. Ta sama formuła mogła być kopiowana wielokrotnie dla różnych klientów, co pozwala niekiedy rozpoznać rękę jednego pisarza w kilku misach.

Lilit i list rozwodowy

Jedną z najczęściej przywoływanych w tekstach mis istot jest Lilit lub, w liczbie mnogiej, lility. Wyobrażano je sobie jako demony żeńskie, które nawiedzają mężczyzn we śnie, krzywdzą kobiety w ciąży i zabijają niemowlęta. W niektórych misach lilita jest przedstawiona w środku naczynia z rozpuszczonymi włosami i związanymi kończynami. Postać ta ma długą historię, sięgającą mezopotamskich demonów lilû i lilītu, ale w misach przybiera kształt charakterystyczny dla późnej starożytności.

Szczególnie interesującym rozwiązaniem są misy, które wykorzystują formę żydowskiego listu rozwodowego, czyli get. Demon jest traktowany jak niechciana żona lub mąż, z którym trzeba zerwać związek. Tekst ogłasza rozwód, wymienia strony, nakazuje lilicie opuścić dom i nie wracać, a niekiedy powołuje się na autorytet rabinicznego sądu. Formuły te naśladują strukturę prawdziwych dokumentów rozwodowych, z ich prawniczym językiem i wymogiem dokładnego nazwania stron.

W wielu misach pojawia się imię rabbiego Jehoszuy bar Perachji, który według tradycji miał wydać rozwód demonom. Postać ta jest znana z literatury rabinicznej jako mędrzec z okresu Drugiej Świątyni, ale jego rola w misach nie ma potwierdzenia w Talmudzie. Badacze uważają, że imię zostało przejęte przez pisarzy mis jako autorytet zdolny unieważnić związek z demonem. Mamy tu przykład tego, jak instytucje prawne społeczności żydowskiej stawały się narzędziem ochrony duchowej, a język prawa przekształcał się w język zaklęcia.

Misy a świat rabinów

Misy powstawały w tym samym czasie i w tym samym regionie co Talmud babiloński. Ta zbieżność skłoniła badaczy do porównań. Talmud zawiera liczne wzmianki o demonach, urokach i środkach ochronnych, a rabini nie byli wobec nich obojętni; niektóre zalecenia talmudyczne przypominają praktyki znane z mis. Jednocześnie oficjalna literatura rabiniczna niemal nie wspomina o misach jako takich. Nie wiadomo, czy rabini je akceptowali, tolerowali, czy po prostu pomijali milczeniem.

Pytanie to ma znaczenie dla zrozumienia religii późnej starożytności. Misy pokazują, jak ludzie przeżywali swoją wiarę w codziennym życiu, w obliczu choroby, lęku i niepewności. Ich teksty nie są doktrynalne, lecz praktyczne, a ich autorzy dbali przede wszystkim o skuteczność. W tym sensie misy uzupełniają obraz, jaki daje literatura teologiczna i prawnicza, pokazując warstwę religijności, która często umyka uwadze historyków.

Badania nad misami trwają, a nowe publikacje stale poszerzają korpus. Problemem pozostaje pochodzenie wielu egzemplarzy, które trafiły na rynek antykwaryczny po wojnach w Iraku, często bez żadnej dokumentacji. Uczeni spierają się, czy publikowanie takich obiektów nie przyczynia się do napędzania nielegalnego handlu. Jednocześnie bez nich wiedza o tej formie magii byłaby znacznie uboższa. Ten konflikt między wartością naukową a etyką badań jest jednym z trwałych dylematów współczesnej archeologii Bliskiego Wschodu.

Misy zaklęć są więc czymś więcej niż ciekawostką. Pokazują świat, w którym granice religijne były wyraźne w teorii, ale przepuszczalne w praktyce, a wspólny lęk przed demonami tworzył wspólny język. Glinianą misę zakopaną pod progiem sasanidzkiego domu można czytać jako dokument wiary w moc słowa i jako świadectwo tego, że ludzie różnych wyznań, choć modlili się do różnych imion, w obliczu nocnych zagrożeń sięgali po bardzo podobne środki.